Poseł PO: Cytat o telefonie to insynuacja, która zrodziła się w głowie Kaczyńskiego

Haniebne słowa, podła dyskusja - o wczorajszej awanturze w Sejmie dyskutowali dziś w TOK FM politycy. Andrzej Halicki z PO stwierdził, że cytat o telefonie, który miał wywołać awanturę, najprawdopodobniej w ogóle nie padł. - To jest insynuacja, która się zrodziła w głowie samego Kaczyńskiego - mówił.
W piątek Sejm przegłosował rządową ustawę wydłużającą i zrównującą wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67 lat. Dyskusja przed głosowaniem była pełna emocji, ale niedotyczących sprawy emerytur. PiS chciał wykluczenia Janusza Palikota z obrad za stwierdzenie, że Jarosław Kaczyński "był gotów wysłać swego brata na śmierć". Ponadto - według PiS - ze strony, gdzie na sali sejmowej zasiadają posłowie Ruchu Palikota, padły w kierunku szefa PiS słowa "zadzwoń do brata".

Z kolei Palikot stwierdził, że Kaczyński porównał jego oraz jego ugrupowanie do Adolfa Hitlera i z tego powodu Ruch Palikota chciał wykluczenia prezesa PiS z obrad.

"Atak na podstawowe prawa człowieka"

- To, co powiedział Janusz Palikot o Jarosławie Kaczyńskim było haniebne. To był atak na najbardziej podstawowe prawa człowieka. A takim jest prawo od niekpienia z najbliższych osób, które zginęły. Mówimy o świętej pamięci prezydencie Polski, który zginął, wypełniając misję państwową. To był atak na państwo - mówiła w programie "Ranni Politycy" w TOK FM Marzena Wróbel z Solidarnej Polski.

Łukasz Gibała z Ruchu Palikota również twierdził, że wczorajsza awantura była niepotrzebna. Jednak nie obwiniał za nią swojego szefa. - Różnica dotyczy tego, kto jest za awanturę odpowiedzialny. Chronologicznie rzecz biorąc, Janusz Palikot występował po Jarosławie Kaczyńskim. Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu odniósł się do Hitlera i w sposób niedwuznaczny porównał hitleryzm do Ruchu Palikota. Nic dziwnego, że to spowodowało reakcję Janusza Palikota - twierdził.

Dariusz Joński z SLD stanął z kolei po stronie szefa PiS. - Wydawało się, że to będzie najważniejsza debata tej kadencji. Jarosław Kaczyński nie jest z mojego obozu, ale to, co powiedział Palikot, że Jarosław Kaczyński był gotów wysłać brata na śmierć, spowodowało, że debata zeszła na inny tor. Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że Janusz Palikot tworzył swoją partię w gabinecie Donalda Tuska.

"Świadoma gra Smoleńskiem"

Poseł PiS Przemysław Wipler twierdził z kolei, że Palikot świadomie "zagrał Smoleńskiem", żeby odwrócić uwagę od sprawy wieku emerytalnego. - Wczoraj i dzisiaj mamy okazję obserwować, jak kolejny raz cynicznie, bandycko gra się Smoleńskiem. I jeszcze się mówi, że to PiS gra Smoleńskiem. A wczoraj Janusz Palikot uderzył w ten ton, żeby zmienić niewygodny dla rządu i Ruchu Palikota temat. Ruch Palikota pokazał wczoraj, ze jest w koalicji razem z PO i PSL. Palikot uznał, że tym chamstwem przykryje skutki, że głosował za wydłużeniem wieku emerytalnego. A wszystko zaczęło się od tego, że chamy z waszych ław wołały "zadzwoń do brata". Od tego się to wszystko zaczęło - mówił Wipler.

Odpowiadał mu Andrzej Halicki z PO: - Wszystko zaczęło się od tego, że kolejny raz złamany został przez Jarosława Kaczyńskiego regulamin. On wyskakuje na mównicę, kiedy chce. Kiedy nie ma argumentu, używa inwektyw. Najmocniejsze słowa, jakie padają w tej izbie, to nie są te, które przytaczacie. Bo ten cytat o telefonie nie padł najprawdopodobniej. Przejrzyjcie sobie materiał wizyjny. To jest insynuacja, która się zrodziła w głowie samego Kaczyńskiego - mówił Halicki.

- To jest nie do przyjęcia. Wpisuje się pan w podłą i haniebną dyskusję, która wczoraj miała miejsce na sali - ripostowała Marzena Wróbel: - Pan dziś stwierdził, że prezes Kaczyński na pewno nie uchronił brata przed śmiercią. Jak można coś takiego powiedzieć?

Halicki: - Bezkarnie, bez żadnych ograniczeń pozwala się jednemu politykowi mówić o mordercach, spiskowcach, bandytach. Tego języka używa Jarosław Kaczyński, z premedytacją dzieląc Polaków. Takie awantury, jakie miały miejsce wczoraj, powinny być wyeliminowane. Nie można przenosić tego języka do studia - mówił.

"Tak ginie demokracja i ginie polityka"

Atmosferę próbował łagodzić Janusz Piechociński z PSL: - W krzyku, arogancji , bełkocie i wzajemnych oskarżeniach ginie demokracja i ginie polityka, rozumiana jako rozwiązywanie problemów. We wczorajszej debacie charakterystyczne było jedno: wielcy liderzy weszli do gry, dopiero wtedy, gdy wyczerpali swoje siły harcownicy. Weszli do gry, gdy padły niepotrzebne słowa, ale nie odnieśli się do kształtu reformy. Nie próbowali powstrzymać harcowników. Nie to, że wszyscy się zagalopowaliśmy. Są środowiska i politycy, którzy zachowują umiar i rozsądek. Pytanie do obywateli, jakiej demokracji chcecie?

DOSTĘP PREMIUM