Hofman pouczał Lisa w jego programie: Powinien się pan upomnieć o Stankiewicz

- Pan się powinien upomnieć o Ewę Stankiewicz. To jest pana obowiązek - powiedział do prowadzącego program "Tomasz Lis na żywo" Adam Hofman z PiS. Lis od razu mu odpowiedział: - Co jest moim obowiązkiem, to ja wiem, i nie pan będzie mi mówił. Poseł PiS wyjaśnił potem, że zwrócił się do prowadzącego program, gdyż głos w sprawie incydentu zabrała organizacja "Reporterzy bez Granic".
Program Tomasza Lisa przebiegał przez kilka pierwszych minut spokojnie, dopóki Adam Hofman z PiS nie zaczął przypominać o piątkowym incydencie z udziałem Stefana Niesiołowskiego i Ewy Stankiewicz.

Poseł PiS stwierdził, że wicemarszałek "zaatakował dziennikarkę". Niesiołowski od razu zareagował, mówiąc: - To kłamstwo. Pan zaczyna od kłamstwa. - Uderzy mnie pan? - pytał prowokacyjnie Hofman.

Następnie poseł PiS zwrócił uwagę prowadzącemu program. - Pan się powinien upomnieć o Ewę Stankiewicz. To jest pana obowiązek - stwierdził. Lis od razu mu odpowiedział: - Nie będę się upominać o panią Ewę Stankiewicz. Co jest moim obowiązkiem, to ja wiem, i nie pan będzie mi mówił.

- Ktoś panu musi powiedzieć - od razu ripostował Hofman. Dopiero w następnej wypowiedzi wyjaśnił, że zwrócił się do Lisa, gdyż w obronie Stankiewicz stanęła międzynarodowa organizacja "Reporterzy bez Granic".

Po chwili, w czasie gdy z incydentu tłumaczył się Niesiołowski, Hofman zaczepiał Jacka Kurskiego: - Miło ci, Jacek, że stoisz tam, gdzie Stefan Niesiołowski? Eurodeputowany Solidarnej Polski odpowiedział mu, że zabieg postawienia go "po drugiej stronie" się nie uda. Następnie Kurski skrytykował Niesiołowskiego za incydent. - W tej sprawie nie ma pan racji. Ewa Stankiewicz wykonywała swoją pracę - powiedział. Posła PO bronił Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. - Ewidentnie chodziło o to, by sprowokować pana marszałka - powiedział.

"Polacy stracili szansę"

W pierwszej, trochę bardziej merytorycznej części politycy rozmawiali o reformie emerytalnej. - W piątek Polacy stracili szansę, by normalnie żyć i pracować. W piątek Polacy zostali oszukani. Koszty kryzysu zostały przeniesione na zwykłych obywateli - stwierdził Hofman.

Niesiołowski bronił reformy emerytalnej: - Ustawa jest potrzebna, dłużej żyjemy, dłużej trzeba pracować. Nie ma innego wyjścia. - Następnie ostrzegał, że gdyby nie reforma emerytalna, "za chwilę zderzylibyśmy się z rzeczywistością jak Grecja".

Z kolei Andrzej Rozenek stwierdził, że jego partia, popierając ustawę, zachowała się jak "odpowiedzialna opozycja", która widziała, że "system emerytalny trzeszczy". - Rząd wymyślił takie lekarstwo. Lepsze takie niż żadne - konkludował.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM