"Zostałem z długami, nie mam nic!" - dramatyczny apel podwykonawcy autostrad A2 [WIDEO]

DSS nie wypłacił mi dwóch milionów od pół roku! Muszę zapłacić 800 tysięcy w urzędzie skarbowym! Nie mam nic! Co mam żonie i dzieciom powiedzieć?! - krzyczy zdesperowany przedsiębiorca do posłów na nagraniu, które trafiło do internetu. To jeden z podwykonawców, którzy stoją na krawędzi bankructwa, bo nie dostają wypłat od firm budujących autostrady. Ich sytuacją zajęła się komisja infrastruktury.
Podwykonawcy firm budujących w Polsce autostrady - chińskiego konsorcjum Covec i Dolnośląskich Surowców Skalnych - bezskutecznie domagali się zapłaty za wykonane prace. Wielu podwykonawców dużych firm budujących autostrady jest na krawędzi bankructwa, ponieważ generalni wykonawcy miesiącami zalegają z płatnościami.

Ich sytuacją zajęli się w piątek członkowie sejmowej komisji infrastruktury. - Bez natychmiastowego zastrzyku gotówki nie przetrwamy najbliższych tygodni - alarmowali przedstawiciele poszkodowanych firm.

"Wszystko się zgadza! Nie mam nic!"

Do sieci trafiło nagranie z posiedzenia komisji, które wyemitował w swoim programie "Bliżej" Jan Pospieszalski.

- Ja wykonałem usługi transportowe, wszystko się zgadza, dokumenty mam, faktury, przewozy. I nie mam pieniędzy! - mówi jeden z przedsiębiorców do słuchających ze skonsternowanymi minami posłów.



W pewnym momencie przedsiębiorcy puszczają nerwy. - Już zapłaciłem podatki, sprzedałem całą swoją firmę i zostałem z niczym! Zostałem z długami, jestem 150 tysięcy ludziom winien! Nie mam nawet domu! Wstyd! - krzyczy i rzuca teczką. - Chcecie, to służby na nas nasyłajcie, urzędy skarbowe, policję, wszystko!

Jeden z członków komisji próbował go uspokoić. - Ale co pan go ucisza, za to, że mówi prawdę? - oburzył się inny mężczyzna.

- Ja się nie boję, bo ja nie mam nic do stracenia! Jestem goły i wesoły! - mówi dalej przedsiębiorca do posłów podniesionym głosem - Co ja mam powiedzieć w domu żonie i dzieciom?! Mam za granicę wyjechać?! Tu się urodziłem, tu chcę pracować i tu chcę żyć! - krzyczy.

Od pół roku nie dostał należności, ma gigantyczny dług

Zdesperowany mężczyzna to Marek Szymczak, przedsiębiorca ze Słupska i podwykonawca DSS. On i inni właściciele firm podwykonawczych muszą teraz zapłacić podatki od dochodów, których realnie nie uzyskiwali. Szymczak musiał zwolnić sporą część pracowników i zapłacić kilkaset tysięcy złotych urzędowi skarbowemu.

- Od dwóch milionów złotych, których DSS mi nie wypłaca od pół roku, do 18 maja mam zapłacić kilkaset tysięcy złotych w urzędzie skarbowym - opowiada. - Już jestem wezwany w charakterze sprawcy wykroczenia skarbowego. Z czego ja mam te 800 tys. zł oddać? Nie mam tych pieniędzy. W grudniu ub.r. miałem w pracy 200 ludzi, dzisiaj zostało mi 20 i podejrzewam, że za miesiąc nie zostanie mi już nikt. A ja mogę trafić do więzienia jako przestępca karno-skarbowy - mówił przedsiębiorca.

Nowak: Problem z podwykonawcami niezatwierdzonymi

Jak tę sytuację tłumaczy minister transportu Sławomir Nowak? - Należności wobec podwykonawców zatwierdzonych w GDDKiA są regulowane na bieżąco. Problem jest z podwykonawcami niezatwierdzonymi - usługodawcami, dostawcami. Z jakichś przyczyn ktoś nie dopilnował kwitów, nie ma faktur, nie ma potwierdzeń - mówił. - W tej sytuacji staramy się pomóc tym ludziom jak możemy. Pomagamy im te rzeczy wycenić, pomagamy im te rzeczy potwierdzić, tak aby w procesie sądowym mogli te dokumenty przedstawiać i wygrywać w procesie sądowym należne im pieniądze. Jeżeli proces się zakończy pozytywnie dla takich podwykonawców, to pieniądze dla nich są - dodaje.

Po piątkowym posiedzeniu komisja przekazała do dalszych prac w podkomisji projekt rezolucji wzywającej ministra transportu, by podjął działania mające na celu zapłatę zaległych sum firmom realizującym zamówienia publiczne, głównie budującym drogi i autostrady.

DOSTĘP PREMIUM