Łzy, łapówki, czułe słówka i agent Tomek, co został posłem. Co zostało ze sprawy Sawickiej?

Rok 2007, 5 dni przed wyborami. CBA ujawnia, że posłanka PO Beata Sawicka sugerowała podstawionemu agentowi, że potrzebuje 100 tys. zł. Służby pokazują film z wręczenia Sawickiej innej łapówki. Posłanka płacze przed kamerami, PO wygrywa, a agent Tomek, który rozpracowywał Sawicką, staje się gwiazdą brukowców. A w 2011 r. posłem PiS. Dziś Sawicka usłyszała wyrok - winna. Co zapamiętamy z jej afery?
Sprawa Beaty Sawickiej złamała karierę posłanki PO, premier Tusk szybko zresztą się jej z partii pozbył. Rozbłysła za to - choć kontrowersyjnym blaskiem - kariera Tomasza Kaczmarka, agenta CBA znanego potem jako "agent Tomek".

Człowiek od rozpracowywania gwiazd i gwiazdeczek show-biznesu niedługo po aferze - jako zdemaskowany agent - zakończył pracę w służbach. Został za to posłem PiS.

Przygasła za to gwiazda Mariusza Kamińskiego - był to początek końca jego kariery jako szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ale 16 października 2007 r. Kamiński był w natarciu.

1. Przed wyborami Kamiński ujawnia bombę: korupcję w PO



Na specjalnej konferencji szef CBA pokazuje materiały obciążające Sawicką, czyli nagrania wideo i z podsłuchu, udowadniające, że brała ona udział w korupcji, m.in. scenę przekazania łapówki na ławce pod Sejmem.



Kamiński wykorzystuje aferę do działań politycznych. - Ta konferencja każe się zastanowić, na kogo oddać swój głos. Polacy sami wyciągną wnioski - mówi.



Sprawa Sawickiej wywołuje polityczną burzę, ale nie odbija się na notowaniach partii - PiS przegrywa wybory, PO obejmuje władzę.

2. Dramatyczna konferencja: Sawicka płacze i przeprasza



Czas przed wyborami nagli, Sawicka natychmiast okazuje skruchę. - Zwracam się do pana ministra Kamińskiego, żeby mnie nie linczował, nie ujawniał tych materiałów, proszę mnie nie niszczyć - szlocha w Sejmie. Dosłownie szlocha - zdjęcia zapłakanej byłej już posłanki PO są we wszystkich serwisach informacyjnych. - Zostałam ukamienowana, zabita za życia - mówi i przeprasza rodzinę, partię i Donalda Tuska. Po konferencji słabnie, trafia do szpitala.



3. SMS-y agenta Tomka



Podczas dramatycznej konferencji Sawicka podkreśla, że cała sprawa jest prowokacją. I wspomina o agencie CBA, niejakim Tomaszu Piotrowskim, i jego "miłych i czułych SMS-ach", listach, kwiatach. - Udawał do mnie oczywiście uczucie - mówi.

Rzeczywiście, czytając treść SMS-ów agenta bez znajomości ich pochodzenia i motywacji autora, łatwo stwierdzić, że to zwykła korespondencja zakochanego mężczyzny. Przykłady? "Śpij Beatko. Śpij misiu, lulaj", "Nie ma ciebie, komu mam śpiewać", "Łamiesz męskie serce, Beatko", "Jak cię zobaczę, ostatnie soki z ciebie wyduszę".

Rzeczywiście wydusił - na tej sprawie agent Tomek zrobił karierę, ale nie jako agent, tylko jako ktoś, kogo wcześniej rozpracowywał - celebryta.



4. Czuły agent od spraw celebrytów. Tomasz Kaczmarek



Porsche, motocykl, długie włosy, drogie ubrania, nieco tandetny sznyt szastającego pieniędzmi polskiego playboya. Agent Tomasz Piotrowski naprawdę nazywa się Tomasz Kaczmarek i specjalizuje się w działaniach w światku polskich celebrytów. Jego kolejną ofiarą jest Weronika Marczuk, była żona Cezarego Pazury, niedawno uniewinniona z zarzutów płatnej protekcji. Agent Tomek prowadził też zakończoną fiaskiem operację mającą wykazać, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy kupili w Kazimierzu dom na podstawioną osobę.

5. Kariera agenta Tomka. Od policjanta do posła



Gazety niejednokrotnie opisywały, że agent Tomek, wcześniej policjant, agentem był co najmniej średnim, a oprócz sukcesów zdarzały mu się spektakularne wpadki. Po dymisji Mariusza Kamińskiego nowy nominowany przez PO szef CBA Paweł Wojtunik pozbył się Tomka, którego działania uważał za "obrazę dla elity służb". Kaczmarek miał już jednak nowy plan - związał się politycznie z PiS. W 2008 r. okazało się, że postawił na właściwego konia - został posłem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM