Sawicka wtedy we łzach i dziś z kamienną twarzą [ZDJĘCIA]

Sąd uznał Beatę Sawicką, byłą posłankę PO, za winną płatnej protekcji, żądania i przyjęcia łapówki. Została skazana na 3 lata więzienia i grzywnę. Kiedy CBA zatrzymało Sawicką w październiku 2007 r., ta w Sejmie wygłosiła płomienne przemówienie, twierdząc, że padła ofiarą prowokacji. Dziś przyjęła wyrok z kamienną twarzą.
Konferencja prasowa sprzed pięciu lat Beaty Sawickiej zapadła głęboko w pamięć. - Zwracam się do pana ministra Kamińskiego, żeby mnie nie linczował, nie ujawniał tych materiałów, proszę mnie nie niszczyć - szlochała w październiku 2007 r. w Sejmie posłanka Beata Sawicka. - Jedna posłanka straciła życie, inna walczy o życie.

- Wczoraj zostałam ukamienowana, wczoraj zostałam zabita za życia - powiedziała wtedy Sawicka na początku spotkania z dziennikarzami w sejmowym holu. - Kiedyś to robiono po wyroku. Dziś inne są metody, aby pomóc zniszczyć człowieka.

Po konferencji prasowej Sawicka zasłabła w Sejmie i została odwieziona do szpitala.



Dziś sąd uznał Sawicką za winną płatnej protekcji, żądania i przyjęcia łapówki i skazał ją na trzy lata więzienia. Teraz była posłanka zachowała zimną krew. - Odebrano mi godność, odarto z intymności, skrzywdziło mnie demokratyczne państwo, to polityczne barbarzyństwo - mówiła w ostatnim słowie przed sądem oskarżona o korupcję b. posłanka PO Beata Sawicka.

- To, co prokurator robił wobec mnie, było nieludzkie. Nic nie będzie w stanie mnie przekonać, że prokuratorzy występujący w tej sprawie są apolityczni - oni są politykami PiS - powiedziała Sawicka w prawie 50-minutowym wystąpieniu na koniec procesu w warszawskim sądzie okręgowym.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM