"Zawieszenie Tomaszewskiego to fikcja. Bryluje w mediach"

- Zawieszenie i nagana - to kara dla posła PiS-u Jana Tomaszewskiego. Były bramkarz reprezentacji został zawieszony w prawach członka klubu Prawa i Sprawiedliwości po tym, gdy stwierdził, że wstydzi się, że grał z orzełkiem na piersi.
- Czekałam, kiedy to nastąpi. Dosyć długo musieliśmy na to czekać. Wydaje się, że ostatnie wypowiedzi pana Tomaszewskiego były nie na miejscu w każdym momencie. Powinni zrobić to szybciej - mówi posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska z PO. - Zawieszenie to bardzo duża kara - dodaje.

"Mamy nadzieję, że wróci w dobrym stylu"

Zawieszenie oznacza, że przez miesiąc Jan Tomaszewski jest poza klubem Prawa i Sprawiedliwości oraz że PiS "nie bierze odpowiedzialności za to, co mówi i jakie poglądy głosi".

- Kazimierz Górski zawiesił kiedyś Jana Tomaszewskiego w reprezentacji Polski na dwa lata za to, że przegraliśmy w fatalnym stylu z RFN. Tomaszewski po dwóch latach wrócił i grał świetnie. Mam nadzieję, że historia się powtórzy i wróci on w dobrym stylu do pracy w Sejmie - mówi szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak.

"Tajna broń PiS"

SLD uważa, że zawieszenie Tomaszewskiego nic nie znaczy. - To jest taka tajna broń PiS-u, człowiek od zadań specjalnych, aby pokazywać odmienność od PO. Tomaszewski, od kiedy dostał tę karę, jeszcze częściej bryluje w mediach i jeszcze częściej mówi, że ma swoje zdanie - mówi rzecznik klubu SLD Dariusz Joński. - Jestem przekonany, że jak polska reprezentacja sobie nie poradzi na EURO, oby tak się nie stało, to Tomaszewski będzie stał na konferencji obok Kaczyńskiego i mówił: "a nie mówiłem" - dodaje.

Jan Tomaszewski powiedział, że nie będzie kibicował polskim piłkarzom na Euro, gdyż to reprezentacja "hańby narodowej".

DOSTĘP PREMIUM