Starcie polityków w TOK FM: "Eksponowanie cielesności? Prymitywizm" i "Ci współcześni talibowie..."

- Cisną mi się na usta bardzo mocne słowa... Powiem wprost: to było chamstwo - mówiła dziś w "Rannych Politykach" TOK FM Marzena Wróbel z SP, odnosząc się do akcji posłów Ruchu Palikota, którzy wczoraj w Sejmie rozdawali młodzieży prezerwatywy. - Mamy współczesnych talibów w Polsce i to jest problem - odciął się Armand Ryfiński z RP.
W "Rannych Politykach" Łukasza Konarskiego było dziś gorąco. Spierali się ze sobą Andrzej Halicki z PO, Ryszard Czarnecki z PiS, Bogusław Liberadzki z SLD, Armand Ryfiński z Ruchu Palikota, Janusz Piechociński z PSL i Marzena Wróbel z Solidarnej Polski.

Do spięcia doszło już na samym początku, kiedy prowadzący wspomniał akcję Ruchu Palikota, którego posłowie wczoraj rozdawali w Sejmie młodzieży prezerwatywy. Podczas gdy Czarnecki mówił o "pajacowaniu polityków", Ryfiński tłumaczył, że to w ramach edukowania młodego pokolenia, wśród którego jest coraz więcej nieplanowanych ciąż.

SP: Zachowanie Ruchu Palikota to chamstwo

Nic dobrego w inicjatywie nie dojrzała Marzena Wróbel. - Wychowanie to nie deprawacja i nie ma nic wspólnego z nachalnym eksponowaniem cielesności człowieka. Cisną mi się na usta bardzo mocne słowa... Powiem wprost, to było chamstwo. Ci młodzi ludzie przyszli wczoraj do Sejmu zobaczyć, jak działa państwo, i co zobaczyli? - pytała posłanka prawicy.

Poseł RP zaprotestował, argumentując, że "nikt nie wciskał tych prezerwatyw". - Można było wziąć prezerwatywę, a kto nie potrzebował, ten nie brał. Niektórzy brali więcej, całymi garściami, oszczędzając w ten sposób swoje kieszonkowe - przekonywał.

- To jest po prostu dramat, takie zachowanie Ruchu Palikota. Żałuję, że mnie wczoraj nie było na miejscu, bo bym zareagowała od razu - mówiła posłanka SP, co Ryfiński od razu skwitował stwierdzeniem: - Mamy współczesnych talibów w Polsce i to jest problem. - Ja sobie nie życzę takich określeń. Uważam, że redukowanie człowieka tylko do jego fizyczności jest zwykłym prymitywizmem - odparowała Wróbel.

PO: Jesteśmy ukrytą rosyjsko-niemiecką opcją

Politycy nie mogli też dojść do kompromisu w kwestii zamknięcia sprawy wpadki Baracka Obamy. Marzena Wróbel dalej była nieusatysfakcjonowana odpowiedzią amerykańskiego prezydenta w związku z jego wypowiedzią o "polskich obozach koncentracyjnych". Przedstawicielka Solidarności Polski Zbigniewa Ziobry wskazywała, że "mamy leniwą, niekompetentną dyplomację".

- My chcemy karać za zakłamywanie polskiej historii, za poniewieranie honoru narodu polskiego. Prawdziwym zwycięstwem byłoby, gdyby Barack Obama powiedział jednak "przepraszam" w odniesieniu do tego samego audytorium. Dyskrecjonalny list niczego nie załatwia - tłumaczyła posłanka. - Tutaj chodzi o honor narodu polskiego. To nie jest sprawa Obamy, pana Komorowskiego czy pana Tuska. To jest sprawa nas wszystkich. I po raz pierwszy wszyscy na polskiej scenie politycznej mówiliśmy jednym głosem, a wy to zmarnowaliście i zadowoliliście się namiastką przeprosin - dodała.

- Bo jesteśmy ukrytą rosyjsko-niemiecką opcją - drwił z kolei Ryfiński, który uznał, że cały incydent pokazał, że duża część polityków w Polsce jest "zakompleksiona i zaściankowa". - Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Bronisław Komorowski popełnia gafę w stosunku do Amerykanów i z tego powodu Barack Obama zwołuje konferencję przed Białym Domem, a wszystkie siły polityczne po kolei potem do tego nawiązują. Rzecz kuriozalna, Bareja wiecznie żywy - dowodził.

"Dobrze, że Macierewicz nie wypowiedział wojny USA"

Ale poseł Ruchu Palikota zdołał dostrzec i pewne pozytywy w tej sytuacji. - Antoni Macierewicz jeszcze nie wypowiedział wojny Amerykanom. To już jest jeden sukces. Drugi sukces jest taki, że udaje nam się odkłamywać historię, na czym nam zależało - tłumaczył.

Do słów Ryfińskiego odniosła się Marzena Wróbel: - Zaściankowość i zakompleksienie jest wtedy, kiedy ktoś nie ma poczucia własnej godności. I stwierdzenie, że im bardziej damy się obrażać, tym większymi jesteśmy światowcami, jest bzdurą - skwitowała.

DOSTĘP PREMIUM