"My, politycy, nie możemy przez miesiąc tylko komentować meczów" "Ale tak robimy"

Audycję "Ranni politycy" Łukasza Konarskiego w Radiu TOK FM zdominowało Euro 2012. Politycy dyskutowali o protestach w trakcie mistrzostw, taktyce na mecz z Rosją i... zagrywkach PR premiera w związku z Euro.
- Trzeba podziękować Przemysławowi Tytoniowi, uratował Euro. Dziś siedzielibyśmy wszyscy ze spuszczonymi głowami. Ale niestety tym karnym uratował na kilka dni rząd premiera Tuska. To niespotykana rzecz, że przyszłość polskiego rządu zależy od rezerwowego bramkarza reprezentacji Polski - mówił Bartosz Kownacki z Solidarnej Polski. - Mówi się od dłuższego czasu, że od tego, jak wypadniemy na Euro, zależą ewentualne zmiany w rządzie - dodał.

- Mówienie, że od naszego rezerwowego bramkarza zależy los premiera, to przesada - kontrował Przemysław Wipler z PiS. - Jeżeli nie wyjdziemy z grupy, to winni będą Grzegorz Lato i PZPN, bo to ich obszar. Myślę, że tu jest już przygotowany plan topienia odpowiedzialnych, bo co ma wspólnego premier z tym? - pytał poseł. - Premier jest odpowiedzialny za ministrów i wydawanie pieniędzy na drogi czy stadiony, ale nie za jakość gry zawodników - dodał Wipler.

Zalewski: W czasie Euro ludzie nie chcą demonstracji

Politycy komentowali też wczorajsze i zapowiadane protesty oraz demonstracje. - Nie może być tak, że jak Rosjanie chcą iść z sierpem i młotem, to państwo mówicie, że to jest w porządku, a jak chcą iść Solidarni ze swoimi hasłami, to się mówi, że to jest prowokacja - mówił Bartosz Kownacki.

- Jestem głęboko przekonany, że 12 czerwca Rosjanie nie przemaszerują przez Warszawę. Zostało wydanych 1500 wiz. Widziałem tych dżentelmenów w dresikach z torbami od Gucciego, z dziewczynami - to nie wyglądało jak bojówka. Nie wyglądali mi na szowinistyczną grupę, która chce maszerować obwieszona sierpami i młotami - uspokajał Przemysław Wipler. Z kolei Paweł Zalewski z PO podkreślił, że spisana wczoraj przez policjantów Ewa Stankiewicz i ludzie z Solidarnych 2010 nie mieli pozwolenia na demonstrację pod stadionem.

- Są protesty Femenu, jest lobbing o. Rydzyka. Wolno protestować, jeżeli daje się tu igrzyska, a za chleb ma ktoś zapłacić w przyszłości - mówił z kolei poseł Robert Biedroń z Ruchu Palikota.

- Nie będzie dużych protestów, bo widać wyraźnie, że nie chcą tego ludzie - kontrował Paweł Zalewski. - Dziś, niezależnie od tego, że pan Biedroń reprezentuje mniejszość niefascynującą się Euro, widać, że większość Polaków po prostu fascynuje się mistrzostwami - mówił. - To jest święto, podczas którego promujemy wartości. Głównym hasłem tego meczu był szacunek. Polscy kibice okazywali szacunek piłkarzom greckim, to było święto tolerancji - dodał.

"Stajemy się zakładnikami UEFA. Po co te igrzyska?"

- Stajemy się zakładnikami UEFA. To święto nie dla wszystkich jest ważne. Popełniamy wielki błąd: w Polsce, w której brakuje mieszkań, w której tak źle się ludziom żyje, my robimy igrzyska. Co będziemy z nich mieć? - ripostował Biedroń.

- Stadiony, drogi - wyliczał Zalewski. - Byłem wczoraj na stadionie. Zaparło mi dech. Wracaliśmy z grupą Greków. Mecz pokazał, że informacje z mediów, że Polacy są wrogo nastawieni do obcych, nie oddają prawdy. Kultura dopingu - to było fantastyczne. Rozumiem, że ktoś tego nie przeżywa, ale te miliony ludzi przeżyły coś fantastycznego - podkreślił.

Zgodził się z nim Wipler, który oglądał mecz wraz z grupą polityków PiS i samym prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

- Doskonale się oglądało mecz z kwiatem inteligencji żoliborskiej w domu wyborców na Bielanach. Myślę, że pan prezes dobrze się bawił. Moment zdobycia bramki był niezapomniany. Jarosław Kaczyński zerwał się z całą resztą i bił brawo - dodał Wipler.

Kownacki: Tusk jak Neron. Rozwalił Polskę, a teraz robi igrzyska

Politycy dyskutowali też o tym, czy Polska ma szanse wyjść z grupy na Euro. - Rosja gra świetnie, we wtorek trudny mecz - ostrzegał Dariusz Joński z SLD. - Dlaczego Franciszek Smuda nie dokonał wczoraj zmian? - pytał. Nie obeszło się też bez odniesień politycznych.

- Gdybyśmy wyszli z grupy, to premier fotografowałby się z piłkarzami, licząc na podreperowanie sondaży PO. Jak Neron spalił Rzym, to potem zrobił igrzyska, żeby lud uspokoić. Pan premier Tusk rozwalił przez 5 lat Polskę i liczy, że te igrzyska pozwolą mu przetrwać u władzy kolejne 3 lata - kpił Kownacki. A Janusz Piechociński przypominał o Hiszpanii, i to wcale nie w kontekście piłki.

- Hiszpańskie banki potrzebują 340 mld euro. Nie zapominajmy o tym, rozmawiając o tym, że reprezentacja Hiszpanii wchodzi jutro do gry. - przypominał. Zgodził się z nim Zalewski. - Hiszpania to najbardziej gorąca sprawa. W ten weekend Hiszpanie poproszą UE o pomoc dla banków i taka pomoc będzie udzielona. Dla nas to ważne, bo strefa euro jest głównym odbiorcą naszego eksportu.

Nie obyło się też bez rad co do taktyki na mecz z Rosją. - Grać jak w I połowie z Grecją. I spokój zachowywać - mówił Piechociński. - Może nawet będę oglądał, ale jestem realistą - mówił bez entuzjazmu Biedroń. - Chłopaki, wiecie, że gracie o piłkarskie życie. To będzie mecz o wyjście z grupy - zagrzewał Polaków do walki Wipler. - Zmiany co 20 minut, bo kondycji brak - doradzał Joński. - Trzeba przypomnieć trenerowi, co to jest ławka rezerwowych - zgadzał się z nim Kownacki. - Jak się skład nie sprawdza, to zmieniać. Jak z rządem premiera Tuska - dodał. Z grupy "doradców" wyłamał się tylko Paweł Zalewski.

- Są lepsi ode mnie do rad, ja będę kibicował. Mam nadzieję na dobrą atmosferę, gościnne przyjęcie rosyjskich kibiców w Warszawie, żeby Rosjanie sami mówili, że Polacy są wspaniałymi sąsiadami - stwierdził.















Ranni politycy:

Bartosz Kownacki - SP, Przemysław Wipler - PiS, Robert Biedroń - RP, Paweł Zalewski - PO, Janusz Piechociński - PSL, Dariusz Joński, SLD

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM