"Surrealizm uroczystości smoleńskich rzucał się w oczy każdemu, kto miał oczy do patrzenia"

"Pod wieczór rutynowy, niezbyt liczny marsz smoleński spod katedry pod Pałac Prezydencki, z niemrawym prezesem na czele. Mało zadziorny. Lud pisowski wiwatował, jakby przyduszany czerwcowym skwarem" - pisze o wczorajszej "miesięcznicy" katastrofy smoleńskiej Adam Szostkiewicz.
Szostkiewicz na stronie internetowej "Polityki" podkreśla, że tym razem obchody "miesięcznicy" smoleńskiej były wyjątkowo spokojne. "Tym razem udało się bez mowy nienawiści. Przynajmniej rano, kiedy kwiaty smoleńskie składali w Warszawie PiS-owcy (to rutyna), a niezależnie od nich dwa VIP-y rosyjskiej piłki nożnej" - pisze publicysta.

AP: Polska prasa nakręca nastroje przed meczem z Rosją >>>

Jego zdaniem jednak wczorajsze wydarzenia były wyjątkowo surrealistyczne. I - według publicysty - było to wyjątkowo widoczne. Ten surrealizm "w Warszawie żyjącej mistrzostwami Euro rzucał się już w oczy chyba prawie każdemu, kto miał oczy do patrzenia" - zauważa Adam Szostkiewicz. Pyta: jak długo jeszcze? I sam odpowiada: tak długo, jak długo to się będzie politycznie kalkulowało.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM