Kurski o "kardynalnych błędach Smudy": Kunktatorstwo i zachowawczość

Mecze z Grecją i Rosją można było wygrać. Mam pretensje, że Smuda nie zaryzykował - mówił w "Kawie na ławie" Jacek Kurski.
- Fakty są takie: mieliśmy najsłabszą grupę, zajęliśmy ostatnie miejsce, zremisowaliśmy dwa mecze i strzeliliśmy dwie bramki. Ta drużyna była pierwszą od paru lat, która miała papiery na to, żeby z grupy wyjść, pomimo pewnych strukturalnych słabości: ta lewa obrona fatalna, Boenish, który plątał sobie tam nogi... - mówił lider Solidarnej Polski.

- No, ale mieliśmy wybitną trójkę z Dortmundu - zaoponował Bogdan Rymanowski.

- Brak playmakera, takiego jak Lothar Matthaus kiedyś w Niemczech, brak strukturalny, Polański chwilami próbował to pełnić - wymieniał dalej Kurski.

- Widzę jednak błędy Franciszka Smudy, którego osobiście bardzo lubię, uważam go za charyzmatycznego trenera, który odnosił sukcesy w niektórych klubach, tym niemniej moim zdaniem popełnił dwa kardynalne błędy - kunktatorstwo i zachowawczość. Z meczu z Grecją, kiedy się prowadzi 1:0 i jest przerwa, ma się przewagę jednego zawodnika przez praktycznie cały mecz, nie ma prawa taki trener puścić takiego meczu. Trzeba wtedy zrobić zmiany, zagęścić strefę obronną, puścić jednego do przodu, skąd strzeliłby drugą bramkę Grecji, i wygrać ten mecz - stwierdził polityk.

"Rosja była na deskach, a trener grał na czas"

- Ale mieliśmy podobną sytuację w meczu z Grecją i Czechami. Pierwsza połowa była bardzo dobra, ale potem jakby im wyłączyli prąd - mówił Rymanowski.

- Wczoraj był test prawdy, bo w połowie meczu Czesi dowiedzieli się, że muszą wygrać. Do tej pory wystarczał im remis, ale po strzeleniu przez Grecję bramki Rosji musieli wygrać. I tu życie pokazało "sprawdzam" naszej drużynie i w konfrontacji cios za cios z Czechami po prostu przegraliśmy. I druga połowa to był już powrót do tej polskiej niemocy z czasów Engela czy Beenhakkera - mówił Kurski - O ile z Grecją i Rosją były przebłyski i można było te mecze wygrać, to już z Czechami było fatalnie w drugiej połowie. I ja mam pretensje o to, że trener Smuda nie zaryzykował ani z Grecją, ani z Rosją wygrania tamtych meczów.

- Rosja, gdyby ich docisnąć, była na deskach, oni się po prostu słaniali, a trener grał na czas z Rosją, broniąc 1:1 - wytknął polityk.

DOSTĘP PREMIUM