Janke: Dlaczego Kaczyński nie może być Orbanem?

PRZEGLĄD PRASY. "Polska prawica powinna dokładnie zbadać przypadek i polityczną metodę działania Fideszu" - pisze Igor Janke w dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Publicysta porównuje węgierski Fidesz i partię Jarosława Kaczyńskiego oraz wylicza różnice między dwoma ugrupowaniami.
Janke na początku tekstu pisze, że Kaczyński "wciąż marzy o tym, by Budapeszt zdarzył się w Warszawie". Stwierdza, że porównanie drogi obu ugrupowań pozwoli "wyraźnie zobaczyć różnicę między dwiema partiami".

Za mało thinktanków?

Janke zwraca uwagę na zaplecze intelektualne obu partii. Stwierdza, że PiS ma "jeden ciekawy", ale "niezbyt silny thinktank" - Instytut Sobieskiego. Przyznaje, że Fidesz korzysta z bardzo silnych i o wiele potężniejszych od Sobieskiego tego typu instytucji. "Co więcej - korzysta z ich pracy realnie" - pisze Janke i zaznacza, że Orban zamawia ekspertyzy i słucha opinii swoich ekspertów.

Publicysta stwierdza, że partia Jarosława Kaczyńskiego ani "nie zbudowała silnego zaplecza intelektualnego", ani "nie przyciąga nowych środowisk".

Orban jak zwykły i sympatyczny facet

"Trzeba przyznać, że po pierwsze Fidesz umiał sobie poradzić z bardzo trudną sytuacją, jaką miał w mediach" - pisze Janke i dodaje, że partia Orbana była traktowana przez media gorzej niż PiS w Polsce. Przyznaje, że lider Fideszu jest w swoich wypowiedziach bardzo ostry, ale nie przeprowadza brutalnych ataków i stara się unikać personalnych konfliktów. "To facet, którego niemal wszyscy, którzy go znają, po ludzku lubią" - pisze publicysta. Wylicza jego zalety, pisząc, że jest sympatyczny, otwarty, zwyczajny i dowcipny.

Stwierdza, że lista tych, którzy opuścili partię skłóceni z Kaczyńskim, jest "imponująca". "Nie mówiąc o tym, jak PiS radzi sobie z mediami" - pisze publicysta.

Tak kibicowaliśmy naszej drużynie na Euro 2012 [NAJLEPSZE ZDJĘCIA] >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

DOSTĘP PREMIUM