Durczok o Ruchu Palikota: dla lidera grupa ignorantów i amatorów to dobre tło

Jeśli Janusz Palikot chce się serio liczyć w polityce, a nie podzielić los Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, musi się zabrać do ciężkiej roboty - pisze w komentarzu w najnowszym ?Wprost? Kamil Durczok. Posłowie partii mają etykietę amatorów i ignorantów. Jeśli nie wezmą się do roboty, partia będzie marginalizowana.
Palikot nie znalazł - albo nie stworzył - nikogo, kto wzbudzałby tyle zaufania, że warto byłoby posłuchać, co ma do powiedzenia - pisze w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost" Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN.

Palikot, Rozenek i... koniec

Jego zdaniem lider partii nie stworzył i nie pokazał swojej "drużyny". - Poza Rozenkiem nie ma w Ruchu nikogo, kto potrafiłby się odezwać, nie przyprawiając o dreszcz emocji, czym też się jego wypowiedź skończy - pisze Durczok. - Drużyna staje się szczególnie ważna, kiedy trzeba kontynuować to, co lider zaczął.

Ignoranci i amatorzy

- Posłowie Ruchu od lidera przejęli tylko jedno - a i to nieudolnie - umiejętność nadawania swoim wypowiedziom pozorów pewności i niezachwianej wiary w słuszność głoszonych przez siebie poglądów - pisze Durczok.

Dziennikarz dodaje, że zamiast spodziewanej bomby personalnej, jaką byli anonimowi ludzie wprowadzeni do Sejmu, mamy grono ludzi, którzy mają "zabójczą etykietę kompletnych ignorantów i amatorów". - Może to i dobre towarzystwo na tło dla lidera. Ale na krótko, bo polityka jest grą zespołową, a sklonowanie Palikota jak na razie wydaje się mało realne - uważa Durczok.

Pisze, że jeśli Janusz Palikot chce się serio liczyć w polityce, a nie podzielić los Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, musi się zabrać do ciężkiej roboty.

Ruch Palikota w sondażach utrzymuje stałe poparcie ok. 9 proc. (w najnowszym ma 6 ) Tydzień temu CBOS opublikował wyniki badania, z którego wynikało, że partia Janusza Palikota nie dostałaby się do Sejmu z 3-procentowym wynikiem.

Palikot ma problem. Z Palikotem

Największy problem Palikot ma bowiem z Palikotem. Po rocznym waleniu w Kościół jak w bęben do lidera dotarło, że na samym antykościelnym paliwie daleko nie zajedzie. Rok temu powab świeżości w mocno zgęstniałej, klerykalnej atmosferze ostatniego 20-lecia wystarczył, by uwieść całkiem sporą grupę wyborców. Ale dziś już nie działa.

Najnowszy pomysł partii to pozwanie Sejmu za to, że na sali plenarnej wisi krzyż.

Za szumnymi hasłami - uważa Durczok - nie ma dojrzałej wizji świeckiego państwa. - Dziś trzeba zabierać głos w każdej istotnej sprawie. W polityce społecznej, podatkach, edukacji, zdrowiu - stwierdza Durczok. - Tak jak to robią inne partie. Tak jak to robi zyskujący na znaczeniu Leszek Miller. Trzeba mieć coś sensownego do powiedzenia także wtedy, kiedy na kolejnym briefingu pojawia się tylko jedna kamera - pisze w tygodniku "Wprost".

DOSTĘP PREMIUM