"Nie zgadzam się z Kaczyńskim". Olejniczak udowadnia, że klęski nie ma

Prezes PiS obwieścił, że w związku z Euro zamiast "skoku cywilizacyjnego" mamy "kompletną klęskę". Zupełnie inaczej widzi Polskę Wojciech Olejniczak. - W niedzielę jechałem autostradą do Łowicza. Czekałem na to 20 lat. Zrobiliśmy krok do przodu - zachwalał w TOK FM europoseł SLD.
Wojciechowi Olejniczakowi jechało się "świetnie" autostradą A2. Jak mówił w "Poranku Radia TOK FM", na taką drogę czekał od dawna. - Od 20 lat, od kiedy zacząłem przyjeżdżać do Warszawy. I dziś wreszcie jest droga. Warto to docenić - stwierdził polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej.



Dlatego Olejniczak nie podziela oceny Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS już w piątek cieszył się z zakończenia Euro. Także dlatego, że "w związku z Euro miał być skok cywilizacyjny. Na to liczyliśmy. Skończyło się kompletną klęską".

- Nie zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim. Euro to był pewien proces związany z modernizacją Polski, budową infrastruktury i zmianą mentalności. I to się udało. Oczywiście brakuje np. drogi z Warszawy do Gdańska czy Katowic. Ale coś się udało. Zrobiliśmy krok do przodu. Oczywiście uważam, że wszystko można było lepiej i sprawniej zrobić. Ale nie można mówić, że to klęska - powiedział Wojciech Olejniczak.

Wszystko było dobrze

Do skrajnie pesymistycznej wizji przedstawionej przez Jarosława Kaczyńskiego nie pasuje też ocena Euro dokonana przez wojewodę mazowieckiego.

Jacek Kozłowski finał piłkarskich ME oglądał w warszawskiej strefie kibica. Jak mówił w TOK FM, to był obowiązek. - W ten sposób chciałem podziękować całej ekipie, która tam pracowała - mówił.

Wojewoda mazowiecki podkreślał, że zainteresowanie kibiców fan zoną przeszło najśmielsze oczekiwania. - Strefę planowano na 100 tys. widzów. A w dniu meczów Polska - Czechy okazało się, że wypełniła się błyskawicznie i wielu kibiców nie mogło wejść - przypomniał gość "Poranka Radia TOK FM".

Zdaniem Jacka Kozłowskiego, najlepiej o tym, co działo się w sercu Warszawy w czasie Euro, świadczy fakt, że nie doszło tam do żadnych poważnych zdarzeń. - Poza drobnymi zdarzeniami nic istotnego się nie wydarzyło. To fantastyczne, przy takiej liczbie ludzi, którzy przewinęli się przez strefę. Nawet w dniu meczu Polska - Rosja zorganizowane bojówki nie dostały się do strefy kibica - zachwalał wojewoda Kozłowski.

DOSTĘP PREMIUM