Trzeba zniszczyć "niszczarkę" Kopacz, jest niedemokratyczna. Kto pomoże? TK - radzi ekspert

Zdaniem dra Ryszarda Piotrowskiego nie można "ucinać" prac nad projektami ustaw decyzją grupy posłów. Taką możliwość daje "niszczarka", którą stosuje Ewa Kopacz. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", marszałek nie wnosi kontrowersyjnych projektów ustaw pod obrady, tylko kieruje do komisji ustawodawczej, gdzie konserwatywni posłowie je "ucinają". Do walki z "niszczarką" można wykorzystać np. TK - radzi konstytucjonalista.
Jak wyliczyła Ewa Siedlecka z "Gazety Wyborczej", od początku urzędowania marszałek Ewa Kopacz skierowała do komisji ustawodawczej 27 projektów. A w minionej kadencji Sejmu, przez 4 lata, komisja opiniowała 46 projektów. - Widać, że marszałek Kopacz bardzo chętnie wykorzystuje ten mechanizm - mówiła Siedlecka w "Komentarzach Radia TOK FM".

Według dziennikarki,"w Sejmie kwitnie mechanizm pozwalający eliminować pod pozorem niekonstytucyjności projekty niewygodne dla rządzącej większości".



Ostatnio ofiarą sejmowej "niszczarki" padł projekt ustawy o związkach partnerskich. Większość posłów z komisji ustawodawczej nie poparła projektu Ruchu Palikota i SLD. Taki los spotkał też m.in. projekty dotyczące in vitro przygotowane przez te same ugrupowania.

Zebranie większości, która odrzuci kontrowersyjny obyczajowo projekt, nie jest trudne. Bo aż 27 na 30 posłów komisji należy do ugrupowań konserwatywnych.

Marszałek się broni

Marszałek Sejmu podczas specjalnej konferencji prasowej odpierała zarzuty stawiane przez Ewę Siedlecką. - Moim głównym zadaniem jest to, aby jakość prawa w polskim parlamencie była coraz lepsza. Dzisiejszy artykuł, który deprecjonuje prace komisji mówiąc, że nie pracuje tam 100 proc. prawników zmusza mnie do jednej refleksji. Proponuję, żeby ci którzy tak mówią zawnioskowali o zmianę w prawie wyborczym. I zaproponowali, żeby do Sejmu wybierać tylko prawników, albo tylko lekarzy, albo tylko samorządowców - mówiła Ewa Kopacz.

Według marszałek Kopacz bardzo dobrze o kompetencjach komisji ustawodawczej świadczy to, że jej szefem jest polityk opozycji. Prawnik Wojciech Szarama z PiS.

Jak podkreślała Ewa Kopacz, nie można ją posądzać o to, że w jakikolwiek sposób sprzeciwia się wprowadzeniu ustawy o in vitro. Bo - jak stwierdziła - jest "pierwszą zwolenniczką ustawy wyprowadzającej miliony Polek i Polaków z niepłodności".

"Ryzyko prymatu polityki nad prawem"

Zdaniem dr. Ryszarda Piotrowskiego sejmowa "niszczarka" stwarza "ryzyko prymatu polityki nad prawem". A prawo jasno precyzuje i opisuje tryb prac nad projektami ustaw. - To oczywiste, że inicjatywa ustawodawcza nie może być zablokowana przez grupę posłów przed rozpoczęciem postępowania ustawodawczego. To nie mieści się w granicach konstytucji - podkreślał prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.



- Trzeba pamiętać o jednym z wyroków Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że demokracja wyklucza uproszczoną rolę Sejmu jako przejawu wszechwładzy większości. Pamiętać też trzeba o wstępie do naszej konstytucji, który mówi o tym, że prawa są oparte na poszanowaniu wolności i dialogu. Żaden marszałek w żadnej demokracji konstytucyjnej nie może powiedzieć: Mam stanowisko komisji ustawodawczej i na tej podstawie zwracam projekt wnioskodawcy. To byłaby praktyka jawnie niekonstytucyjna - mówił dr Piotrowski w "Komentarzach Radia TOK FM".

Nie można milczeć - trzeba zlikwidować niszczarkę

Według Ewy Siedleckiej "niszczarka" w "jedwabnych rękawiczkach uniemożliwia procedowanie nad projektami". I nie można tej procedurze zarzucić, że jest niezgodna z regulaminem Sejmu. Bo - jak podkreśla dziennikarka "Gazety" - regulamin ją dopuszcza.

Siedlecka nie ma wątpliwości, że procedura jest niezgodna z ustawą zasadniczą, trzeba więc podjąć interwencję w tej sprawie.

- Najlepiej, jeśli interweniować będzie Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo wtedy nie będzie zarzutów, że to ruch polityczny - zaproponowała Siedlecka w TOK FM.

Także dr Piotrowski jest przekonany, że interwencja jest konieczna. - W interesie większości leży umacnianie demokracji, a nie redukowanie jej do pewnej grupy społecznej - podkreślał prawnik z UW.

Zdaniem konstytucjonalisty do walki z "niszczarką" można wykorzystać też Trybunał Konstytucyjny. - Parlament jest autonomiczny. Ale nie jest autonomiczny wobec konstytucji. To rozwiązanie więc może być kwestionowane przez posłów w TK. Pytanie tylko, czy trybunał będzie chciał odejść od zasady poszanowania autonomii parlamentu, co moim zdaniem może być potrzebne, jeżeli parlament nie szanuje konstytucji - uważa prawnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM