PSL chce wyrzucić śmieciową żywność ze szkół. Platforma zaskoczona

Reporter TOK FM dotarł do projektu ludowców zakładającego zakaz sprzedaży w szkołach niektórych produktów żywnościowych. Klub PSL przygotował zapisy, według których dzieciom od przedszkola przez szkołę podstawową do gimnazjum nie można by było sprzedawać albo podawać na stołówkach coli, chipsów czy popcornu.
Ustawa może znacznie uderzyć w duże koncerny, które w szkolnych sklepikach sporo zarabiają.

Wzmacniacze smaku, sztuczne barwniki, sztuczne cukry, zbyt tłuste lub zbyt słone produkty byłyby zakazane.

- To wyjdzie dzieciom na dobre - mówi szef klubu ludowców Jan Bury. - Nie może być tak, że według badań, które przeprowadzono w Polsce, aż 29 procent 11-latków ma już nadwagę - zaznacza.

Zamiast przetworzonej żywności dzieci miałyby jeść w szkołach na przykład marchewki, owoce i pić wodę mineralną. - My jesteśmy ludźmi związanymi ze wsią, jesteśmy zwolennikami zdrowej żywności - podkreśla Bury.

"Edukować, nie zakazywać"

Projekt pewnie znajdzie uznanie wśród posłów innych opcji politycznych.

Szef klubu PiS jest za tym, by w szkole dzieci jadły zdrowo, ale nie podoba mu się sposób, w jaki PSL chce te zmiany przeprowadzić. - Bardziej bym widział rozwiązanie tej sprawy poprzez akcje uświadamiające, a nie poprzez zakazy - mówi Mariusz Błaszczak.

Platforma Obywatelska projektem ludowców była nieco zaskoczona. - To pomysł z naszego programu wyborczego z 2011 roku - mówi poseł Paweł Olszewski. - Oczywiście musimy zapoznać się z projektem ustawy, bo dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że niestety wprowadzenie takich zakazów nie jest takie proste. Ale z całą pewnością będziemy dążyli do tego, aby w sklepikach szkolnych nie było niezdrowej żywności - dodaje.

Zakaz sprzedaży niektórych produktów w szkołach obowiązuje w Kanadzie, na Łotwie, we Francji i w Anglii. Dodatkowo we Francji, Irlandii, Szwecji, Norwegii, Kanadzie wprowadzono zakazy reklamy niektórych produktów żywnościowych oraz napojów skierowanych do dzieci.

DOSTĘP PREMIUM