Olejnik lustruje Kaczyńskiego za pomocą Wikipedii. "Lustracja na prawicy szalenie modna"

"Lustracja rodzinna na prawicy jest szalenie modna" - pisze Monika Olejnik w "Gazecie Wyborczej". Nawiązuje do publikacji "Gazety Polskiej" na temat Anny Grodzkiej, której autorką jest prawicowa dziennikarka Dorota Kania. "A może to jakaś bardzo daleka rodzina b. I sekretarza PZPR Stanisława Kani?" - pyta Olejnik i zastanawia się czy nie przydałoby się jakieś "małe śledztwo" w tej sprawie.
"Okazało się, że nie dość, że była żołnierzem w poprzednim wcieleniu, to na dodatek tatuś, o zgrozo, służył w Ludowym Wojsku Polskim" - pisze Olejnik o sylwetce Grodzkiej przedstawionej w artykule Kanii. Podobny los spotkał ze strony "GP" Jarosława Seja, zajmującego się katastrofą Smoleńską. "Też ma nieprawidłowe pochodzenie" - pisze Olejnik. "GP" pisała, że ojciec Seja był w GRU i po 1990 roku służył w WSI. Według Olejnik "nie wiadomo, co jest gorsze".

Prawica powinna się zgodzić na in vitro

"Kaczyński uważa, że bardzo dużo Polska zawdzięcza 'Gazecie Polskiej''' - pisze Olejnik i tłumaczy, że idąc tym tropem postanowiła zajrzeć do życiorysu "pana prezesa". Przytacza kilka faktów z życia jego ojca m.in., że był na kontrakcie w Libii. "W tamtych czasach! I należał do PZPR" - pisze dziennikarka. Zaznacza, że wszystkie informacje na ten temat znalazła w Wikipedii.

Przyznaje, że strach pomyśleć kim byli dziadkowie i pradziodkowie prof. Biniendy. "Stał się bohaterem prawicy, a tu może być jakaś niespodzianka" - ironizuje.

Zastanawia się czy jednak prawica nie powinna się zgodzić na in vitro. "W ten sposób można byłoby wyselekcjonować osobniki bez złych genów" - stwierdza.

Cały komentarz Moniki Olejnik w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Otwarcie najwyższego budynku w Europie [DUŻE ZDJĘCIA] >>


DOSTĘP PREMIUM