"Czarnecki boi się, że dostanie niebiorące miejsce w eurowybroach, dlatego kandyduje"

- Boi się, że będzie na jakimś zaszczytnym, dziewiętnastym, niebiorącym miejscu na liście PiS więc zdecydował o zmianie kariery - tak Beata Kempa z Solidarnej Polski komentuje w Radiu ZET ogłoszenie chęci kandydowania na prezesa PZPN przez Ryszarda Czarneckiego.
Lato, Czarnecki czy Kręcina, kto były najlepszym szefem PZPN? [GŁOSUJ] >>



- Ryszard Czarnecki kandyduje z dwóch powodów. Po pierwsze, chce się w jakiś sposób wypromować, bo idą eurowybory, a po drugie dowiedział się, że w kuluarach sejmowych coraz częściej mówi się, że do Parlamentu Europejskiego będzie jedna lista krajowa - stwierdziła w Radiu ZET Beata Kempa z Solidarnej Polski.

Mówi się, że Platforma będzie chciała zmienić ordynacje do europarlamentu i zamiast 13 okręgów wyborczych będzie jeden na całą Polskę z listą krajową. Kempa objaśniła, co to może oznaczać dla europosła PiS: "boi się, że będzie na jakimś zaszczytnym, dziewiętnastym, niebiorącym miejscu na liście Prawa i Sprawiedliwości więc zdecydował o zmianie kariery". W poprzednich eurowyborach PiS uzyskało 15 mandatów na 51.

Zdaniem posłanki Solidarnej Polski Czarnecki nie ma szans. - Środowisko pana Laty się zmobilizuje i znowu pewnie pan Lato wygra - oceniła. Nie podoba się jej też zapowiedź Czarneckiego, że jeśli zostanie prezesem, odda swoje wynagrodzenie na szkolenie dzieci. - To jest populizm. Trzeba zrobić wszystko, żeby polską piłkę doprowadzić chociażby do takiego stanu, jak polski tenis ziemny czy chociażby polska siatkówka. Nie sądzę, żeby to miało się stać pod kierunkiem pana Ryszarda Czarneckiego - powiedziała Beata Kempa.

Ryszard Czarnecki wczoraj ogłosił, że będzie konkurentem Grzegorza Laty i Zdzisława Kręciny w wyborach na prezesa PZPN. - Podjąłem taką decyzję. Polska piłka wymaga uzdrowienia. Tego nie zapewni obecny prezes i jego współpracownicy - powiedział.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM