Wykreślą słynny artykuł 212? Większość polityków za

PSL przygotowało projekt ustawy usuwającej z kodeksu karnego słynny artykuł 212, dopuszczający za zniesławienie nawet karę więzienia. To nie pierwsza inicjatywa w tej sprawie, ale tym razem może się udać. Jak ustalił ?Dziennik Gazeta Prawna?, projekt popiera większość partii.
Nowelizacja kodeksu karnego zaproponowana przez PSL zakłada wykreślenie czterech artykułów, w tym tego z numerem 212, który za zniesławienie dopuszcza karę grzywny, ograniczenia wolności, a w skrajnych przypadkach nawet roku więzienia. Zdaniem ludowców przepisy te naruszają prawo człowieka do wyrażania swojej opinii.

SLD proponuje, aby osoby pomówione mogły dochodzić swoich praw na drodze cywilnej. "W demokratycznym państwie taka droga jest bardziej odpowiednia niż karna, która stygmatyzuje oskarżonego już przez to, że zasiada on na ławie oskarżonych" - piszą autorzy w uzasadnieniu projektu.

Poparcie większości partii

Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna" projekt ma szanse na poparcie większości partii. Zapowiada je już Ruch Palikota, SLD obiecuje poważnie przyjrzeć się propozycji ludowców. PiS, który już w maju nawoływał do wykreślenia z kodeksu karnego artykułu 212, niemal na pewno podpisze się pod pomysłem ludowców. Idea może liczyć też na poparcie przynajmniej części posłów PO.

Ułatwianie pracy nieuczciwym dziennikarzom?

Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ostrzega jednak, że walka o zmiany w kodeksie karnym mimo wszystko może być trudna. Powodem jest chociażby stanowisko wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego. W kwietniu br. wysłał on do HFPC pismo, w którym sprzeciwia się wykreśleniu przestępstwa zniesławienia.

Królikowski dużo uwagi poświęca w nim pracy dziennikarzy, którzy to często stają przed sądem oskarżeni o zniesławienie. - W przekazie dziennikarskim nie powinno być miejsca na informacje niesprawdzone, słowa obraźliwe czy też obelgi. Ustawodawca nie może ułatwiać niepożądanych praktyk poprzez usunięcie danego przestępstwa z systemu - wyjaśnił.

A może zmienią zdanie?

Na razie wszystko wskazuje na to, że projekt ustawy ma w sejmie głównie zwolenników. Ale - jak zauważa "Dziennik Gazeta Prawna" - pozostaje pytanie, czy politycy, tak jak we wszystkich poprzednich podejściach do tej sprawy, nie zmienią zdania w ostatniej chwili.



DOSTĘP PREMIUM