"Po wyroku TK politycy przestraszeni. Pora na podlizywanie się działkowcom"

- Tematu ogródków działkowych politycy boją się jak diabeł święconej wody - wszyscy chcieliby się podlizać działkowcom - mówiła w TOK FM Janina Paradowska. Odnosiła się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niezgodne z konstytucją 24 z 50 przepisów Ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.
W orzeczeniu Trybunał zakwestionował m.in. przepisy określające monopolistyczną pozycję Polskiego Związku Działkowców. Zdecydował też, że jeden z przepisów zakwestionowanej ustawy straci moc już z dniem ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Pozostałe niekonstytucyjne przepisy będą mogły obowiązywać jeszcze 18 miesięcy.

- Po kilkunastu latach prób zlikwidowania czapy w postaci Polskiego Związku Działkowców mamy wreszcie orzeczenie TK, że w dużej części swych artykułów ustawa w tej sprawie jest niekonstytucyjna - komentowała w Poranku TOK FM prowadząca audycję Janina Paradowska. I podkreśliła, że jej zdaniem temat ogródków działkowych to temat, którego politycy "boją się jak diabeł święconej wody".

"Podlizywanie się, podlizywanie się, podlizywanie się..."

Paradowska podkreśliła, że jeśli chodzi o polityków, to wszyscy chcieliby się podlizać działkowcom, "zwłaszcza lewica, która uważa, że to jej elektorat". - W związku z tym przez całe lata robiono wszystko, co można, żeby tej struktury nie zreformować - zauważa publicystka. - Lekceważono w sposób dramatyczny i ostentacyjne te wszystkie głosy, które mówiły, że monopol i wszechwładztwo PZD trzeba ograniczyć. Sama przez wiele lat tym problemem się zajmowałam i wiem, jak ogromne emocje to budziło i wiem, że każda próba krytyki PZD uruchamiała falę listów, telefonów. Trzeba wreszcie było odwagi pana Lecha Gardockiego, sędziego Trybunału, żeby wziąć się za tę sprawę - dodała Paradowska.



I zauważa: - W dzisiejszej prasie mamy podział w gazetach. Co robią tabloidy? Straszą. Jak zwykle. "Niesiołowski szydzi z działkowców", "działki znikną z powierzchni", nieco bardziej powściągliwy jest "Fakt": "Czy zabiorą emerytom działki?" - pisze. W pozostałych gazetach spokojniej. Bez histerii, że ktoś coś komuś zabiera - opisuje dziennikarka.

Skomentowała też fakt, że politycy na zmianę przepisów mają 18 miesięcy: - Nie wiem, czy to wystarczy przestraszonym politykom. W tej kwestii tworzenie ustaw ma najgorszą tradycję. Jest to podlizywanie się, podlizywanie się i jeszcze raz podlizywanie się - podkreśliła.

Kończy się klimat Euro 2012, zaczyna się straszenie

Janina Paradowska zatrzymała się przeglądając gazety na tabloidzie "Fakt". - Kończy się miły klimat po Euro i zaczynamy straszyć - zauważyła. - "Fakt" wraca do swojej fundamentalnej antyrządowości, w czym się wyspecjalizował przez lata. I pisze: "Jesienią przyjdzie bieda". "Teraz idzie kryzys. Tysiące ludzi stracą pracę, a drożyzna znów zaatakuje", czyli co nas czeka? - zapytała publicystka.

Sama odpowiedziała, przeglądając "Fakt": - Aż trzy strony o tym w tej gazecie. "Duże podwyżki cen, bezrobocie, gospodarka hamuje, jesienią znów zdrożeje żywność, Polska to chory kraj". A jeszcze niedawno był fajny. Widzą państwo, jak to wszystko może się zmienić? - zapytała retorycznie. - Pytanie też nam się zmienia: premierze, jak mam znaleźć pracę? - pyta w tablodzie Marian Gołota, lat 37. Od trzech lat nie ma pracy, a nie chce pracować na lewo, bo chce płacić podatki. To pochwalam - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM