Kamiński chce wrócić do PiS. "Ale bez Kaczyńskiego"

"Kaczyński się miota" - mówi w "Polsce The Times" Michał Kamiński, były spin doktor PiS, dziś europoseł PJN. I dodaje: "Ja bardzo chciałbym wrócić do PiS". "Ale to musiałby być inny PiS, bez Kaczyńskiego" - zastrzega.
W "Polsce The Times" Michał Kamiński kontynuuje swoje rozliczenia z przeszłością. Po odejściu z PiS w 2010 r. przeszedł do PJN. Ze słynnego spin doktora i architekta sukcesu PiS stał się szeregowym członkiem kanapowej partii. Jako europoseł znajduje się w politycznym cieniu, z którego wychodzi, by opowiedzieć o dawnych kolegach z partii. Często w mocnych słowach.

I jest w tym niezwykle konsekwentny. W kwietniu wydał wywiad rzekę "Koniec PiS-u", w którym buduje legendę Lecha Kaczyńskiego i krytykuje jego brata. W kolejnych prasowych wywiadach rozkładał swoją byłą partię na czynniki pierwsze.

"Ja bardzo chciałbym wrócić do PiS" - mówi w rozmowie z "Polską The Times". "Ale to musiałby być inny PiS, bez Kaczyńskiego" - dodaje. Odnosi się też do kwestii zatrudnienia w radzie Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie", którą miał mu załatwić Radosław Sikorski. "Nie zarobię za to zasiadanie żadnych pieniędzy" - zastrzega. Dalej Kamiński krytykuje kierownictwo PiS.

"Kaczyński się miota"

Zdaniem Kamińskiego zwolennicy i przeciwnicy Kaczyńskiego przeceniają jego możliwości, w każdym jego ruchu dopatrując się "przemyślanej strategii wynikającej z jego głębokiej wiedzy i mądrości". "On się tak naprawdę miota" - podkreśla polityk PJN, "popełnia coraz więcej błędów". Należą do nich projekt ustawy in vitro oraz "rozmijająca się z nastrojami społecznymi" ocena Euro 2012.

Jak wskazuje Kamiński, błędy prezesa wynikają w znacznej mierze z jego relacji z doradcami. "W PiS nie ma dzisiaj nikogo, kto powiedziałby to, co uczciwy doradca powinien prezesowi powiedzieć - że nie ma szans na powrót do władzy i że dla dobra swojej własnej formacji powinien odejść". Zdaniem polityka PJN dobre wyniki Zbigniewa Ziobry w sondażach prezydenckich wskazują, że model przywództwa Kaczyńskiego nie jest akceptowany.

Ludzie prezesa czekają na jego klęskę

Dlatego też "PiS trwa jako instytucja, nośnik prawicowych wartości, ale coraz więcej osób nie ma już złudzeń co do zdolności przywódczych samego prezesa". Kamiński podkreśla, że otoczenie Kaczyńskiego, na czele z Joachimem Brudzińskim i Adamem Hofmanem, "czeka tylko na klęskę prezesa".

Pojawia się jednak pytanie, kto miałby Kaczyńskiego zastąpić. Zdaniem Kamińskiego prezes PiS byłby skłonny przekazać pałeczkę Adamowi Lipińskiemu. Polityk PJN wątpi jednak, by przekazanie władzy było pokojowe. "To będzie jakiś krach, na przykład po dobrym wyniku Ziobry w wyborach prezydenckich czy wobec ruchawek w PiS".

"Łżelewice" i "talent" Palikota

Kamiński przechodzi też do analizy reszty sceny politycznej. Podkreśla, że SLD i Ruch Palikota to "łżelewice". Żaden z liderów tych ugrupowań nie jest jednak w stanie poprowadzić ich do zwycięstwa. Miller nie ma już szans na powrót popularności do poziomu z 2001 roku, a Palikot miota się podobnie jak prezes PiS. "Trzeba mieć dużo talentu, aby być bardziej niepopularnym politykiem niż Kaczyński. I Janusz Palikot tego dokonał".

Na tym tle o wiele lepiej wypada PO. Kamiński podkreśla, że wewnętrzne podziały w partii zarysowują się na poziomie ideologicznym, a nie organizacyjnym. "Nie wierzę, że dzisiaj zasadniczym problemem dla Polaków, także tych prawicowych czy centroprawicowych, są kwestie światopoglądowe", mówi polityk PJN, "dzisiaj ludzie boją się o realne rzeczy".

Gowin to nie problem. To atut

Jarosław Gowin jest nie problemem, a atutem PO - uważa Kamiński. Dodaje, że jest on szczególnie groźny dla Kaczyńskiego, ponieważ "pokazuje wyborcom prawicowym, że można normalnie uprawiać politykę prawicową, nie robić jej na poziomie festynu, oskarżeń, politycznego folkloru".

Kamiński uważa, że PO może dobić PiS, decydując się na listy krajowe w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wówczas decydować będą jedynki. W PO będzie nią Jerzy Buzek, zdaniem polityka PJN "najpopularniejszy polityk w Polsce". "A kto będzie jedynką Prawa i Sprawiedliwości?", pyta Kamiński, "Karol Karski, pani Fotyga, pan Legutko?". Przez to na prawicy faworyzowany będzie Ziobro.

DOSTĘP PREMIUM