"Premierze, czekamy na odpowiedź", "Większość rozmów tak wygląda". Komentarze [TAŚMY PSL]

PRZEGLĄD PRASY. "Panie premierze, to nie jest wewnętrzna sprawa Polskiego Stronnictwa Ludowego!" - pisze w komentarzu do sprawy taśm PSL w "Gazecie Wyborczej" Krystyna Naszkowska. Natomiast Łukasz Warzecha stwierdza w "Rzeczpospolitej", że większość dialogów gabinetowych polityków mających władzę tak właśnie wygląda.
Andrzej Śmietanko, były minister rolnictwa w rządzie Waldemara Pawlaka w latach 1993-1995, jest jednym z bohaterów rozmowy Władysława Łukasika z Władysławem Serafinem. "Puls Biznesu" i "Gazeta Wyborcza" opublikowały nagranie i zapis rozmowy polityków PSL.Działacze mówią o traktowaniu państwowej firmy jako prywatnego folwarku, wyprowadzaniu z niej funduszy, układach towarzyskich w urzędach.

Krystyna Naszkowska zadaje szereg pytań dotyczących Andrzeja Śmietanki : "Czy prawdą jest, że Andrzej Śmietanko obszedł ustawę kominową, zamieniając fotel prezesa spółki skarbu państwa ELEWARR na fotel dyrektora generalnego, i zarabia teraz więcej niż prezes? (...) Czy to możliwe, że Śmietanko wyjeżdżał w delegacje służbowe za granicę razem z rodziną? Czy dzieci Andrzeja Śmietanki kupiły po zaniżonych cenach samochody ze spółki ELEWARR?". "Takich pytań po lekturze tej rozmowy nasuwa się znacznie więcej" - pisze Naszkowska

Dziennikarka apeluje do premiera Donalda Tuska, pisząc, że jest to nie tylko sprawa PSL, a całego rządu. "Mamy prawo oczekiwać, że rząd odpowie na pytania, jakie rodzą się po lekturze tej rozmowy".

"Większość gabinetowych dialogów tak wygląda"

Łukasz Warzecha zaznacza w swoim komentarzu, że ważne jest, aby nie ulegać złudzeniom, że tego rodzaju rozmowy toczą tylko politycy PSL. - Że to akurat "Peezel" jest przesiąknięty patologią. Nie, większość gabinetowych dialogów polityków trzymających władzę tak właśnie wygląda - pisze Warzecha.

Zdaniem publicysty jest błędnym założeniem, że politycy, którzy postrzegani są jako uczciwi, takich rozmów by nie toczyli. . - Owszem, toczyliby podobne, bo polityka jest jak rzeźnia: większość chce jeść mięso, ale gdyby ich do rzeźni zaprowadzić, zemdleliby po minucie - pisze . Dodaje, że w polityce zawsze będą personalne roszady, obsadzanie stanowisk swoimi i zdobywanie ludzi w zamian za stanowiska, a "rzecz tkwi w proporcjach". - Problem pojawia się wówczas, gdy jest to jedyna racja i powód bycia w polityce, a partia staje się pasożytem żywiącym się na nas wszystkich - stwierdza.

Kwatera główna byłego ministra obrony Chin przerobiona na bar [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM