Śmietanko odpowiada Łukasikowi: "Żadna złotówka nie wyjechała z firmy. Będzie pozew"

Wiceszef Elewarru, którego Wiesław Łukasik oskarżył o próby uwłaszczenia się na majątku państwowym, odrzucił dziś wszystkie zarzuty pod swoim adresem. - Nie ma żadnej próby uwłaszczenia się na żadnym majątku. Żadna złotówka nie wyjechała z firmy - oświadczył Andrzej Śmietanko w TVP Info. I zapowiedział proces o zniesławienie byłemu szefowi ARR.
"Puls Biznesu" i "Gazeta Wyborcza" ujawniły w poniedziałek rozmowę szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem. W stenogramach rozmowy pojawił się m.in. wątek należącej do ARR spółki Elewarr oraz jej wiceszefa - Andrzeja Śmietanki.

Śmietanko, były minister rolnictwa i kolega obecnego szefa resortu Marka Sawickiego, według Łukasika "co chwilę wymyślał jakieś pomysły", by uzyskać z Agencji więcej pieniędzy na swoje projekty, a do tego należący do podatników Elewarr traktował jak swoją własność, finansując z jego budżetu wycieczki zagraniczne dla siebie i swojej rodziny. Śmietanko miał też planować prywatyzację spółki, która de facto byłaby przejęciem firmy. - On de facto tak to chce prywatyzować, żeby to było jego, żeby to było nieodwołalne i wiecznie jego - mówił Łukasik.

"Żadna złotówka nie wyjechała z firmy"

Wiceszef Elewarru do zarzutów odniósł się we wtorek na antenie TVP Info. Oskarżeniom zaprzeczył, mówiąc, że gdyby były jakiekolwiek nieprawidłowości w funkcjonowaniu firmy, to Łukasik jako ówczesny prezes ARR wiedziałby o nich. - Elewarr na każde posiedzenie rady nadzorczej robi zestawienie wszystkich uchwał zarządu (...). Wyjazdy służbowe w delegacjach z ministrem, delegacje zawsze podpisuje prezes Agencji Rynku dla prezesa Elewarru. Więc jeżeli wyjeżdżają, to za jego wiedzą i zgodą - tłumaczył Śmietanko.

Dalej odniósł się do podejrzeń o chęć uwłaszczenia się na majątku państwowym. - No co ja mogę poradzić na to, że ktoś mówi, że ktoś chciał się uwłaszczyć? I co on teraz miał na myśli... Bóg raczy wiedzieć, co miał na myśli! - mówił dalej wiceszef spółki.

- Nie ma żadnej próby uwłaszczenia się na żadnym majątku. Żadna złotówka nie wyjechała z firmy - bronił się Śmietanko, dodając, że ujawnienie nagrania "to początek zamieszania przedkongresowego w PSL", w wyniku którego ktoś chce zaszkodzić ministrowi Sawickiemu.

Pozew? "Oczywiście. To szkalowanie firmy"

Na koniec Śmietanko zapowiedział wniesienie pozwu przeciwko Łukasikowi. - Ja jako ja (wniosę pozew) i spółka również, bo to szkalowanie firmy - zapowiedział.

W sprawie niesławnego nagrania oświadczenie wydał także zarząd Elewarru. "Z przykrością i zdumieniem przyjęliśmy fakt, że w Polsce osoby publiczne kolejny raz stosują metody rodem z filmów szpiegowskich. Tym razem nowoczesna technologia została wykorzystana m.in. do podważenia wiarygodności podmiotu gospodarczego, działającego w dobrej wierze i dla którego dobre imię jest niezbędne w dwudziestoletniej już działalności biznesowej" - czytamy w oświadczeniu zarządu spółki.

DOSTĘP PREMIUM