"Żaden projekt ws. in vitro nie uzyska większości. I to mnie boli"

- Nie jest żadną tajemnicą, że liberalna część episkopatu dopuszcza możliwość rozwiązań, które ja proponuję w projekcie ustawy dotyczącej in vitro - wyznał w ?Poranku Radia TOK FM? minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Dodał: - Wbrew zarzutom, które stawiają mi lewicowi publicyści, to nie są rozwiązania zgodne z katolicką nauką moralną.
Gowin nie pozostawia złudzeń: - Żaden projekt dotyczący in vitro w tej kadencji nie uzyska poparcia większości Sejmu i to mnie boli - stwierdził w "Poranku Radia TOK FM". - Ta sprawa po raz kolejny zostanie zamieciona pod dywan. Politycy - mówię o nas, całej klasie politycznej - od 20 lat chowamy głowę w piasek i nie wygląda na to, żebyśmy mieli zamiar przywrócić tę głowę do pionu - dodał.

"Mój projekt..."

Minister sprawiedliwości odniósł się też do często powtarzanych zarzutów, że projekt ustawy dotyczącej in vitro jego autorstwa jest bliski nauczaniu Kościoła. - Nie znam żadnych wypowiedzi biskupów czy oficjalnego stanowiska, które świadczyłoby o poparciu dla takiego bądź innego projektu - mówił. Ale zastrzegł: - Nie jest żadną tajemnicą, że liberalna część episkopatu dopuszcza możliwość rozwiązań, które ja proponuję. Mimo że wbrew zarzutom, które stawiają mi lewicowi publicyści, to nie są rozwiązania zgodne z katolicką nauką moralną.

Co więc jest zgodne z nauczaniem Kościoła? - Projekt Bolesława Piechy - z poprzedniej kadencji - był w największym stopniu zbieżny z nauczaniem Kościoła - przyznał minister sprawiedliwości. - Ale nie skłania mnie to do zmiany mojego projektu. Wbrew temu, co niektórzy sądzą, ja nie mam skłonności do chowania się za sutannę - bronił się.

Gowin podsumował, że w Sejmie podziały będą tak głębokie, że ostatecznie żaden projekt nie zyska poparcia. - Jeżeli któryś ma szansę, to pewnie mój - podsumował.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM