Taśmy PSL. "Sawicki i koledzy byli zbyt chciwi" [KOMENTARZE]

Minister Sawicki zdymisjonowany - to pierwszy efekt afery taśmowej PSL. Od nagranej rozmowy do opublikowania nagrania minęło pół roku, więc ujawnienie na pewno nie jest przypadkowe. Afera zbiega się z kampanią wyborczą w PSL i tym, że ktoś mógł chcieć osłabić kontrkandydata Waldemara Pawlaka.
Tusk jako minister rolnictwa. "Oj nakosi się latoś, nakosi" [BLOG]

- Był to przejaw wewnętrznej czarnej propagandy tych, którzy postawili w PSL na stare kierownictwo i nie chcieli eksperymentować z Sawickim. Być może właśnie dlatego, że Sawicki i jego koledzy byli zbyt chciwi. Może starym peeselowskim zwyczajem trzeba te stanowiska obsadzać ostrożniej i wyciągać państwową kasę z większą grację. Może tego nie potrafił tego Sawicki i ktoś w PSL postawił na sprawdzonego konia - mówi politolog dr Wojciech Jabłoński z Uniwersytetu Warszawskiego.

Afera wzmocni Pawlaka

Analitycy sceny politycznej są zgodni, że "afera taśmowa" wzmocni szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Sawicki do końca mówił, że nie zamierza startować w wyborach na szefa Stronnictwa, ale wtajemniczeni mówili, że po cichu liczy szable i w ostatniej chwili zgłosi swój udział, gdy przekona się, że ma szanse. Pawlak absolutnie będzie numerem jeden i nikt mu nie zagrozi w żaden sposób - mówiła na antenie TOK FM dziennikarka Gazety Wyborczej Krystyna Naszkowska.

- Piechociński mu nie zagrozi? - pytał Maciej Głogowski. - Nie. No nie żartujmy - odpowiedziała Naszkowska. - Zobaczymy, kto zostanie ministrem rolnictwa. To bardzo ważne z punktu widzenia Pawlaka - dodaje.

"Odium afery spada na Sawickiego"

To dopiero początek rozgrywki w Polskim Stronnictwie Ludowym. Nowy minister rolnictwa zrobi porządek z ludźmi Sawickiego w resorcie. - Jeżeli zostanie ktoś bliski Pawlakowi, a tak możemy domniemywać, to Sawicki straci to swoje oparcie, które jeszcze ma - mówi Krystyna Naszkowska. - Odium afery spada na Sawickiego, na to, że niektórym ludziom pozwolił na zbyt wiele, a nie na Pawlaka. Pawlak teraz milczy, nie broni Sawickiego - dodaje.

- O tym, co było na taśmach, wiemy od lat, ale afera jest dlatego, że jest zgoda całej sceny politycznej prawa do lewa, na to, że PSL jest partią, której trzeba płacić stołkami. I nie ma co do tego zastrzeżeń, to już stało się normą, że PSL jest partią totalnie bezideową, która idzie tylko i wyłącznie po stanowiska, więc ta afera w świecie politycznym budzi umiarkowane oburzenie. Ten, kto oburza się, ten wypada sztucznie - mówi Jabłoński.

- Przyjęła się pewna norma, zła norma polityczno-moralna. Teraz ta afera nie może służyć niczemu innemu poza wykorzystywaniem hipokryzji samych PSL-owców do tego, by zostać przy starym kierownictwie. By zakrzyknąć "łapaj złodzieja" - dodaje.