Paradowska: Politycy PSL są w szoku. Okazało się, że u nich też nagrywają

- Nagrania stają się już stałym elementem polskiej polityki. Choć po wypowiedziach ludowców widzę, że politycy PSL przeżyli szok. Dowiedzieli się, że i u nich nagrywają. Inne partie się już do tego przyzwyczaiły - komentuje w porannym Przeglądzie Prasy Janina Paradowska.


- Wciąż nie wiemy tego, co najciekawsze - jak powstały taśmy PSL, kto skłonił Władysława Serafina do nagrania. Głosów, że sam nie byłby w stanie tego zrobić, jest coraz więcej. Ale choć sprawa jest znana od kilku miesięcy, nie pojawił się jeszcze żaden tekst śledczy odsłaniający kulisy - podkreśla Paradowska. - Czytamy wciąż podobne komentarze - dodaje.

Jest m.in. dużo relacji polityków PSL. - Po ich wypowiedziach widzę, że przeżyli szok. Dowiedzieli się, że i u nich nagrywają. Inne partie się już do tego przyzwyczaiły. Taśmy stały się już przecież stałym elementem naszej polityki - dodała.

Peeselu kłopotek z honorem [BLOG]

Kierzkowska na ministra?

- Mechanizm rozdzielania stanowisk, który zobaczyliśmy na taśmach PSL, znany był od lat. Żeby go wyeliminować, trzeba zmienić całą filozofię działania partii, nie tylko PSL - komentuje Paradowska. - Ale pamiętajmy, że wśród działaczy ludowych jest wiele osób, które znają się na rolnictwie - mówi dziennikarka. I wymienia nazwiska możliwych następców Sawickiego.

- Bardzo podobają mi się typy, o których pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Wczoraj pojawiło się nazwisko wicemarszałka Sejmu pana Grzeszczaka, zaufanego człowieka Waldemara Pawlaka. Ale pojawiają się też nazwiska pań - Jolanty Fedak i Elżbiety Kierzkowskiej - wylicza Paradowska.

- To byłby ciekawy ruch, gdyby po tych wszystkich perturbacjach pani Kierzkowska została ministrem. Ma duże doświadczenie, jest kobietą energiczną i zdecydowaną. Waldemar Pawlak musi mieć do niej zaufanie. Mój głos byłby "za" - ocenia.

Wielki manifest "Rz"

- No i mamy dziś wielki manifest "Rzeczpospolitej" - mówiła Paradowska. - Na pierwszej stronie czytamy artykuł redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego pt. "Korupcja pobłogosławiona". A w nim manifest: "Premier Donald Tusk zadeklarował wczoraj, że może przejąć nadzór nad Ministerstwem Rolnictwa. Panie Premierze - Pan jest tym nadzorcą od pięciu lat. Pięć lat piętrzących się nadużyć i anomalii". Przepraszam, Panie Tomku, ale tekst jest tak chaotyczny... "Kolejny skandal w rządzie kończy kolejna farsa". Nie wiem, jaka farsa i co właściwie się kończy - ocenia Paradowska.

DOSTĘP PREMIUM