Materna: Przy filmie "Śmietanka Elewarru" "Kac Wawa" jest kandydatem do Oscara

- Film "Śmietanka Elewarru" jest produkcją niskobudżetową, co akurat jest jej zaletą i dowodem na to, że w czasie kryzysu można zrobić produkcję, która interesuje wszystkich, za małe pieniądze" - kpi w najnowszym "Newsweeku" Krzysztof Materna.
Materna recenzuje "taśmy PSL", jakby był to film fabularny. "Całość zakomponowana jest awangardowo, w jednym ujęciu, w jeszcze większej ciemności niż 'W ciemności' Agnieszki Holland" - pisze satyryk.



A chodzi o nagranie ujawnione przez "Puls Biznesu", na którym widać rozmowę szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem. Mowa była m.in. o sytuacji w ARR oraz o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w spółkach rolniczych. Przywołany w niej został również b. minister rolnictwa Marek Sawicki, który w wyniku ujawnienia taśm podał się do dymisji.

"Dialog jest mamrotem"

Dzisiaj Materna recenzuje ten "materiał". "Dialog jest mamrotem, który spowodował, że dystrybutor zadecydował dodatkowo o napisach, mimo że mamrot jest w języku polskim. To odważne, co piszę, ale moja reakcja, w której jestem odosobniony, czyli szok, powoduje, że zmieniam oceny filmów, które bardzo mi się nie podobały" - podkreśla felietonista.

I podkreśla, że jednym z takich filmów jest "Kac Wawa", który przy "Śmietance Elewarru" jest "fascynującym kandydatem do Oscara". "Nie wiem, skąd zainteresowanie filmem, w którym dwóch rolników płacących KRUS zazdrości trzeciemu, że tamten wyjeżdża za granicę z rodziną i to nie całą, ale naprzemiennie, a to z żoną, a to z córką. Polska zawiści i zazdrość nie jest tematem oryginalnym i niewiele w tej sprawie da się zmienić" - pisze Materna.

Podsumowuje, że twarze "aktorów" na tym filmie są prawie nierozpoznawalne, "tak jakby mieli zostać aresztowani"...

Cały komentarz w dzisiejszym "Newsweeku".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM