Bury: Konferencja Serafina? Tych dyrdymałów nie dało się obejrzeć w całości

- Nic nie zrozumiałem z konferencji prasowej Serafina. Nie oglądałem zresztą całości, bo tego się nie dało oglądać w całości - mówił w programie ?Graffiti? o poniedziałkowej konferencji Władysława Serafina szef klubu parlamentarnego PSL Jan Bury. - To jest przykre i nieprzyzwoite - dodał, odnosząc się do wymijających wypowiedzi działacza Stronnictwa na temat tzw. afery taśmowej.
W poniedziałek Władysław Serafin zwołał konferencję prasową, na której próbował wyjaśnić swoją rolę w tzw. aferze taśmowej. Działacza PSL podejrzewa się o to, że stał za nagraniem, na którym były szef ARR Władysław Łukasik opowiada o licznych machlojkach działaczy Stronnictwa.

"To jest przykre i nieprzyzwoite"

- Nic nie zrozumiałem z konferencji prasowej Serafina - oświadczył na antenie Polsat News Jan Bury. Przewodniczący klubu PSL mówił, że całości nie był w stanie obejrzeć. - Przykro jest, że ktoś, kto jest szefem organizacji społecznej, zawodowej, organizuje takie konferencje i opowiada takie dyrdymały. Bo jest to przykre i nieprzyzwoite - podsumowywał polityk.

Bury podkreślał, że Stronnictwo wnioski z afery taśmowej wyciąga już od tygodnia. Jednocześnie jednak zaapelował, by przestać mówić o "taśmach PSL", bo nagranie z Serafinem i Łukasikiem w rolach głównych z partią nie miało rzekomo nic wspólnego. Próbował też umniejszać aferę w Agencji Rynku Rolnego, przypominając, że NIK do tej pory nie skierowała sprawy do prokuratury - choć mogła dawno to zrobić.

- Jeśli miało miejsce nadużycie prawa w tej spółce, w nadzorze właścicielskim w ARR, to trzeba to wszystko wyjaśnić do końca, a osoby odpowiedzialne muszą być ukarane - dodał w "Graffiti" działacz PSL.



PSL oplata kraj siecią wpływów

Tymczasem od momentu ujawnienia "taśm PSL" w mediach pojawiają się coraz to nowe informacje na temat tego, jak Stronnictwo notorycznie obsadza stołki państwowe swoimi działaczami. "Wyborcza" ostatnio opisała, że księstwo PSL to przede wszystkim stanowiska podległe Ministerstwom Rolnictwa i Gospodarki.

Żona samego Burego, Urszula Rogóż-Bury, na co dzień pracuje jako kierowniczka w rzeszowskim oddziale Agencji Rynku Rolnego. Ponadto ostatni "Newsweek" opisał siatkę wpływów szefa klubu PSL w strategicznych należących do skarbu państwa firmach, w tym przede wszystkim w elektrowni w Kozienicach, która jest największym w Polsce zakładem opalanym węglem kamiennym, który wytwarza 8 proc. energii elektrycznej w kraju.

W elektrowni od lat pierwsze skrzypce ma grać trzech zaufanych ludzi Burego, który w ostatnich dniach zrezygnował z pełnienia funkcji wiceministra skarbu - ci ludzie to Krzysztof Zborowski, Stanisław Potyra, Cezary Pietrzak. W elektrowni pali się - zgodnie w wymogami UE - biomasą, której jedynym dostawcą jest Tarnawa. Jej właścicielem z kolei jest Zenon Daniłowski, dawny wiceszef Związku Młodzieży Wiejskiej oraz wieloletni przyjaciel i partner biznesowy Burego. Jak wylicza "Newsweek", panowie zakładali wspólnie rozległą siatkę spółek: Agro-Technika, Agro-Technika Leasing, Grupa Inwestycyjna Agro, Polskie Smaki, Makarony Polskie. Dziś w radzie nadzorczej tej ostatniej zasiada żona polityka PSL.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM