"Tusk świadomie więc pogłębił kryzys związany z nagraniami Serafina"

"Nadarzyła się okazja, aby uderzyć w księstwo PSL, tę specyficzną partyjną subkulturę wzajemnej pomocy. Premier najwyraźniej postanowił sytuację wykorzystać" - pisze na blogu Janina Paradowska.
Zdaniem Paradowskiej premier Tusk chce wykorzystać nagrania Serafina, które "same w sobie nie mają żadnej mocy 'porażającej'". Na czym miałoby to wykorzystanie polegać? Publicystka "Polityki" tłumaczy: - Nadarzyła się okazja, aby uderzyć w księstwo PSL, tę specyficzną partyjną subkulturę wzajemnej pomocy. Premier najwyraźniej postanowił sytuację wykorzystać nie tylko przeciwko PSL. Także aby przypomnieć własnej partii, zwłaszcza zaś samorządowcom mającym skłonność do hasania w przeróżnych instytucjach i spółkach, czego tolerować nie zamierza.

Pawlak? "Dzisiaj o wiele słabszy"

Według Paradowskiej opublikowane przez "Puls Biznesu" nagrania osłabiają wicepremiera i lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego Waldemara Pawlaka. - Jeszcze niedawno był prawie stuprocentowym kandydatem na prezesa PSL, dziś jest o wiele słabszy. Jeśli nie będzie wicepremierem, może przegrać - taką opinię można usłyszeć w szeregach ludowców - dodaje.

- Czołowi działacze PSL przycichli, próbując przeczekać trudny czas, z nadzieją że wszystko się jakoś ułoży. Jednak ze świadomością strat politycznych, wizerunkowych i tych mierzonych stanowiskami. Wszyscy wprawdzie wiedzieli o kumoterskim sposobie obsadzania stanowisk, ale wiedzieć, a usłyszeć to nie to samo - twierdzi publicystka. Podkreśla też, że samym wyborcom Stronnictwa nie muszą się podobać ujawnione na filmie układy. To też może spowodować, że lokalni działacze PSL "mogą zacząć się buntować przeciw pazerności partyjnej arystokracji".

Klęska PSL?

Janina Paradowska uważa, że największą klęską ludowców byłoby powołanie na ministra rolnictwa kogoś spoza PSL. "Takiego scenariusza nie można przekreślić, tym bardziej że Tusk powołał gabinet autorski, odsuwając własną partię od udziału w układaniu rządu. Być może to samo zechce zrobić w stosunku do PSL, co byłoby nawet rozsądne" - pisze dziennikarka.

Publicystka "Polityki" podsumowuje, że Tusk ma okazję, by przystopować nieco koalicjanta w jego "samodzielności" tam, gdzie powinna obowiązywać lojalna rządowa współpraca.

DOSTĘP PREMIUM