Syn będzie pracować z tatą-ministrem? "A ma być na bezrobociu?"

Syn kandydata na nowego ministra rolnictwa pracuje w Agencji Rynku Rolnego. - Chyba dobrze, że pracuje? Czy lepiej, jakby był na bezrobociu? - pytał w rozmowie z TOK FM Stanisław Kalemba. Poseł ludowców zapewnia, że jego syn jest kompetentnym urzędnikiem. Co więcej "płaci podatki w Polsce i płaci ZUS".
- Daniel Kalemba jest kierownikiem jednej z sekcji poznańskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego - dowiedziało się Radio ZET. Jego ojciec Stanisław jest kandydatem Polskiego Stronnictwa Ludowego na ministra rolnictwa (zwierzchnika Agencji). Informacje o nieprawidłowościach w ARR były jednym z powodów dymisji poprzedniego szefa resortu Marka Sawickiego.

Kto by ten trudny odcinek najlepiej wypełnił?

Zadzwoniliśmy do kandydata na ministra. Nie zaprzeczył informacjom o pracy swojego syna. - Chyba dobrze, że pracuje? Czy lepiej, jakby był na bezrobociu? - spytał. I przeszedł do ofensywy: - Mój syn ma tak: wykształcenie - Uniwersytet Poznański, studia podyplomowe w zakresie wspólnej polityki rolnej. Pracuje około 10 lat. Rozpoczął od najniższego stanowiska. Pracował w komórce kontroli na całą Wielkopolskę. Pani doktor, która odchodziła z tego stanowiska (apolityczna), na pytanie szefa Agencji "a kto ten trudny odcinek najlepiej by wypełnił?", odpowiedziała, że Daniel (czyli mój syn). Od tej pory jest kierownikiem - mówił TOK FM Kalemba.



"Dodam, że płaci podatki w Polsce i płaci ZUS"

I zachwalał kompetencje swojego syna: - Pracuje po kilkanaście godzin na dobę. Jak trzeba w soboty, w niedziele, bo na tym polega kontrola w Agencji. Bardzo dobrze służy rolnictwu. Zawsze mówiłem mu, by pomagał. Ja jestem dumny z tego, jak on pomaga rolnictwu. Wywiązuje się ze swojej sprawy uczciwie i tak dalej.

- Kiedy był układ inny polityczny (on nie należy do PSL-u, sympatyzuje), tylko dlatego że ja jestem w PSL, było polecenie polityczne, by go zwolnić. Ale później doszli do wniosku, że jednak rzetelnie wykonuje swoją pracę i do dziś pracuje. Nie ma to związku z polityką. Dodam, że płaci podatki w Polsce i płaci ZUS - zapewniał Stanisław Kalemba. Wcześniej pytany o pierwsze decyzje, które podejmie, jeśli zostanie ministrem, powiedział, że najpierw należy zapoznać się z wynikami kontroli prowadzonych w resorcie i podległych mu agendach, a dopiero później podejmować odpowiednie decyzje personalne.

Tu nie ma co komentować? Jest jakiś zakaz?

Rzecznik PSL Krzysztof Kosiński bagatelizuje - w rozmowie z TOK FM - historię z miejscem pracy syna Kalemby: - Nie ma co komentować. On tam pracuje od 11 lat. I tyle.

- Zamierza zrezygnować, gdy tata zostanie ministrem? - pyta dziennikarka TOK FM.

- A czemu? Czy jest jakiś zakaz? Ktoś inny go zatrudnił 11 lat temu. I jeśli ojciec zostanie ministrem, to on ma rezygnować? Ma nie pracować? Szukacie absurdów. Jak ktoś dobrze pracuje przez 11 lat, to teraz ma rezygnować? - pytał Kosiński. Jego zdaniem w tej sytuacji nie doszło do nepotyzmu, bo to nie Kalemba zatrudnił syna w ARR.

"Mojego syna w resorcie zwolniłem"

- Mam dobrą radę dla premiera - niech pan sprawdzi, czy nowy kandydat nie ma rodziny w jakiejś agencji - mówił w Popołudniu Radia TOK FM Paweł Kowal. Zdaniem przewodniczącego PJN sieć powiązań rodzinnych, jaka ma miejsce w PSL, jest ogromna, a rząd praktycznie nic z tym nie robi.

- Kalemba powinien zwolnić swojego syna, jeśli zostanie szefem resortu. Ja zwolniłem z pracy swojego syna, kiedy byłem ministrem środowiska - powiedział Radiu ZET poseł ludowców Stanisław Żelichowski.

Co na to Stanisław Kalemba? - Nie wiem, co pan Żelichowski powiedział. Ja mówię za siebie. Jak to państwa usatysfakcjonuje i będziecie zadowoleni, że mój syn został pozbawiony pracy, to być może taką decyzję podejmę.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM