Kolenda-Zaleska: Taśmy dały politykom alibi do nicnierobienia

"Głównym zajęciem polityków jest egzegeza nagrań dwóch sfrustrowanych panów - jeden wyrzucony, drugi z apetytem na celebryckość, czemu dał wyraz na konferencji prasowej, uwalniając niczym nieskrępowany strumień świadomości" - pisze w komentarzu dla "Gazety Wyborczej" Katarzyna Kolenda-Zaleska.
Według Kolendy-Zaleskiej słynne taśmy prezesa Serafina spadły politykom jak manna z nieba. "Można na okrągło wyrażać oburzenie, pochylać się z troską nad zepsuciem państwa, zapowiadać poprawę i wyciąganie daleko idących wniosków (oczywiście bez konkretów), domagać się wyjaśnień i rozliczenia winnych. I tak godzina po godzinie, dzień po dniu" - pisze dziennikarka w komentarzu dla "GW".

Kolenda-Zaleska podkreśla, że w tym samym czasie GUS ogłosił, że produkcja przemysłowa wzrosła zaledwie o 1,2 proc. i spadła w porównaniu z poprzednim miesiącem o 2 proc. Dziennikarka TVN opisuje tytuły gazet, które krzyczą z czołówek o kryzysie ogarniającym całą Europę, i jednocześnie retorycznie pyta: "Czy ktokolwiek w Polsce oprócz zaniepokojonych ekonomistów powiedział lub zrobił w tej sprawie coś znaczącego? Opozycja, owszem, chętnie wypowie się o kryzysie, ale z intencją, by dokopać rządowi, co w konsekwencji nie ma żadnego znaczenia".

W swoim komentarzu Kolenda-Zaleska krytykuje rząd i Tuska: "Rząd milczy. Premier się nie wypowiada, bo przecież woli być kojarzony z dobrymi wiadomościami. Premier zwołał więc konferencję prasową tylko po to, by wyrazić głęboki sprzeciw wobec praktyk koalicjanta i zapowiedzieć odnowę. Super, ale to jednak trochę mało" - pisze dziennikarka.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM