Kalisz o synu min. Kalemby: To jakaś paranoja, premier się zagalopował!

- To jakaś paranoja, premier Tusk się zagalopował! I nie odróżnia nepotyzmu od sytuacji, kiedy ludzie robią własne kariery - mówił o sprawie syna przyszłego ministra Ryszard Kalisz. Zdaniem Kalisza taśmy PSL-u mogą być początkiem końca rządów PO-PSL. A to oznacza... ?nie daj Boże PiS?.
Syn nowego ministra rolnictwa jest kierownikiem w podległej ministerstwu Agencji Rynku Rolnego w Poznaniu. Premier Donald Tusk poinformował w piątek o zapewnieniu, jakie złożył Waldemar Pawlak, że syn Stanisława Kalemby zrezygnuje z pracy w agencji.

Teraz okazało się, że Daniel Kalemba nie zamierza odejść.

Według posła Ryszarda Kalisza nikt - nawet premier - nie powinien oczekiwać, że syn nowego ministra zrezygnuje z pracy. - To jakaś paranoja, pan premier Tusk się zagalopował! Nie odróżnia nepotyzmu od sytuacji, kiedy ludzie robią własne kariery. Syn posła Kalemby pracuje w ARR 10 lat. Nie chcę urazić posła Stanisława Kalemby, ale 10 lat temu nikt o nim nie słyszał, a tym bardziej nikt nie przepuszczał, że będzie ministrem. Jego syn zaczął pracę od stanowiska praktykanta i dlaczego teraz ma rezygnować? - pytał wyraźnie wzburzony polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Działalność stadna

Poseł Kalisz nie ma najmniejszych wątpliwości, że przypadek Daniela Kalemby nie ma żadnego związku z nepotyzmem.

- Uważam, że w Polsce mamy do czynienia z działalnością stadną. Jak ktoś rzuci temat, szczególnie w sezonie ogórkowym, to politycy i media od razu podchwytują ten temat i podkręcają - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".

- Jeżeli zawłaszcza się państwo, wstawiając nominatów partyjnych do wszelkiego rodzaju agencji rządowych, spółek państwowych i jedyną kwalifikacją jest tylko to, że są członkiem partii, to jest bardzo złe. Ale jeżeli się zatrudnia osoby, które mają kwalifikacje i przejdą procedurę weryfikacyjną, to nawet jeśli są członkami partii, nie ma mowy o nepotyzmie

"Nie daj Boże PiS"

Ryszard Kalisz nie widzi dobrych perspektyw dla koalicji PO-PSL. A to oznaczać może tylko jedno - wcześniejsze wybory.

- Platforma obroniła się przed syndromem pierwszej kadencji, który zmiótł SLD. Ale moim zdaniem nie uchroni się przed syndromem połowy drugiej kadencji. I to nie jest najlepsze dla Polski - przyznał polityk SLD.

Dlaczego poseł Kalisz obawia się ewentualnej zmiany na szczytach władzy? Przede wszystkim dlatego, że Sojusz "nie jest przygotowany" na rządzenie. Boi się też, że przedterminowe wybory wygrać może Prawo i Sprawiedliwość. - Nie daj Boże PiS - powtarzał w TOK FM.



Czy przypadek syna min. Kalemby to nepotyzm?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM