"Gdzieś pracować muszą". Jak PiS walczy z nepotyzmem

Posłowie PiS atakują rządzącą koalicję PO-PSL za nepotyzm. A co robią sami? "Gazeta Wyborcza" sprawdziła, jak to jest w Radomiu - największym mieście rządzonym przez PiS.
W 2006 r. wybory na prezydenta Radomia wygrał Andrzej Kosztowniak - kandydat PiS. Dwa lata temu został wybrany ponownie. Działaczami PiS są dwaj szwagrowie wiceprezydenta Radomia Igora Marszałkiewicza. Artur Standowicz jest szefem kancelarii prezydenta miasta, Robert Pankowski - inspektorem w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Pankowski wygrał konkurs, ale kontrkandydatów nie miał. W Zakładzie Usług Komunalnych znalazł z kolei zatrudnienie na początku poprzedniej kadencji ówczesny teść Marszałkiewicza.

W ostatnich wyborach do Sejmu Krzysztof Sońta nie zdobył ponownie mandatu posła PiS (do partii nie należy). Mógł wrócić do szkoły, gdzie uczył WF-u, ale prezydent Radomia zapragnął nagle mieć swojego doradcę do spraw osób wykluczonych. I powierzył tę funkcję Sońcie. Od września eksposeł będzie dyrektorem podległej miastu szkoły specjalnej, bo właśnie wygrał konkurs. Z funkcji doradcy do tej pory nie zrezygnował.

"Oczywiście członkowie PiS pracują również w instytucjach miejskich, ale gdzieś pracować muszą. Zapewniam jednak, że wielu ludzi z PiS pozostaje bezrobotnymi" - napisał wczoraj na swoim blogu szef radomskiego PiS. W radomskim pośredniaku zarejestrowanych jest prawie 20 tys. radomian (4,1 tys. z wyższym wykształceniem), a stopa bezrobocia sięga 22 proc.

Więcej o Radomiu pod rządami PiS w "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM