Żakowski broni krótkich spodenek i wzywa: precz z ajatollahami dreskodu!

- Napadł mnie popularny portal. Bez ogródek i na pierwszej stronie. Brutalnie i niesłusznie. Za co? Za spodnie. Konkretnie za krótkie spodnie - pisze Jacek Żakowski w najnowszej "Polityce". Stwierdza, że "sprawa jest poważna" i apeluje o niepoddawanie się "dyktatowi ajatallahów dreskodu".
- Kobiety w ramach emancypacji wywalczyły sobie prawo do kusych strojów. Ładne czy brzydkie - z kilkucentymetrowymi wyjątkami - mogą publicznie odsłaniać, co chcą. Nikt poza betonem konserwy już nie śmie się na to oburzać. (...) I słusznie - pisze publicysta. Po czym dodaje, że "o nas można wszystko bezkarnie powiedzieć i napisać". - My, mężczyźni, zostaliśmy w tyle - stwierdza.

Przyznaje, że woli, aby ludzie trochę świat swoim wyglądem szpecili, niż żeby go psuli frustracjami. - Beautyzm wydaje mi się tak samo idiotyczną, niesprawiedliwą, szkodliwą i dysfunkcjonalną społecznie formą dyskryminacji jak seksizm, ageizm, rasizm - wylicza.

- Nie mam łydek ani piersi jak Natalia Siwiec. Nawet depilacja dużo mi nie pomoże. Zdążyłem się z tym pogodzić. Ale czy to wystarczający powód, żebym latem, wychodząc prywatnie do sklepu, smażył się jak bogobojna Iranka pod czujnym okiem ajatollahów miejskiego dreskodu? - pyta. Publicysta dobitnie stwierdza, że prawa do krótkich spodni, sandałów i życia bez krawata będzie bronił jak niepodległości.

Czytaj cały artykuł Jacka Żakowskiego w najnowszej Polityce

DOSTĘP PREMIUM