Paradowska: Byłam na Przystanku. Oberwało mi się za bezmyślność dziennikarzy

Janina Paradowska po raz pierwszy w tym roku uczestniczyła w Przystanku Woodstock. I jest zachwycona. - Żeby przynajmniej od czasu do czasu tak było w polityce. Ale taki cud się nie zdarzy - pisze w ?Polityce?.
Janina Paradowska, dziennikarka "Polityki" i prowadząca Poranek TOK FM, wzięła udział w spotkaniu i dyskusji z uczestnikami tegorocznego Przystanku Woodstock. "Wielki namiot pełen był młodych ludzi, autentycznie ciekawych różnych spraw, żywiołowo reagujących, przeważnie mądrze pytających. Czasem mających swoje porachunki z państwem polskim" - pisze Paradowska.

"Gen Skrzypczak sporo gorzkich słów wysłuchał od weteranów, którzy przebywali na misjach i dziś czują się porzuceni. Biskup Pieronek tłumaczyć się musiał, dlaczego Kościół nie rozprawia się zdecydowanie z pedofilią. Niżej podpisana nie oberwała w prawdzie za marną jakość klasy politycznej, ale za bezmyślność dziennikarstwa pogłębiającego podziały polityczne i owszem" - relacjonuje Paradowska.

"I co jest w tych spotkaniach ujmujące? Że słuchają, że chcą zadawać pytania, mają swoje opinie i czy się z kimś zgadzają, czy nie, na koniec jeszcze odśpiewają "Sto lat". I nawet już nie wypada westchnąć, żeby przynajmniej od czasu do czasu tak było w polityce. Ale taki cud się nie zdarzy. I dlatego warto przeżyć Woodstock, coś jak łyk świeżego powietrza, co w przypadku nagromadzenia takiej masy ludzi na ograniczonym terenie może brzmieć dziwacznie, ale jest po prostu prawdziwe" - kończy dziennikarka.

DOSTĘP PREMIUM