"To chłopi są hamulcowymi modernizacji. Ich odejście może być warunkiem naszego rozwoju"

"Ujawniony w pokątnym nagraniu sposób żerowania chłopskich działaczy na instytucjach skarbu państwa skłania do zastanowienia się nad destrukcyjną rolą, jaką odgrywa liczna rzesza właścicieli ziemi rolnej i ich polityczna reprezentacja" - pisze w "Gazecie Wyborczej" filozof Janusz Majcherek.
Do refleksji Majcherka skłoniła awantura wokół tzw. "taśm PSL", po ujawnieniu których stanowisko stracił minister rolnictwa Marek Sawicki. Filozof dzisiaj analizuje: "Ujawniony ostatnio w pokątnym nagraniu sposób żerowania chłopskich działaczy na instytucjach skarbu państwa skłania do zastanowienia się nad destrukcyjną rolą, jaką w obliczu wyzwań cywilizacyjnych stojących przed Polską odgrywa liczna rzesza właścicieli ziemi rolnej i ich polityczna reprezentacja".

Ziemiaństwo i chłopstwo? "Blokują rozwój mieszczaństwa"

Filozof swoją tezę podpiera o historię rozwoju polskiego ziemiaństwa i chłopstwa. Dochodząc zaś do III RP, zauważa: w tym czasie "wielkim wysiłkiem wytworzyła się rodzima klasa średnia, co stanowi cywilizacyjny przełom dla społeczeństwa wiekami zdominowanego przez ziemiaństwo i chłopstwo, a więc warstwy związane z posiadaniem i uprawą ziemi, blokujące rozwój mieszczaństwa".

I tu właśnie tkwi, zdaniem Majcherka, problem. W jego opinii "strategiczną kwestią dla cywilizacyjnego awansu Polski jest możliwość jego dokonania w warunkach obciążenia koniecznością utrzymania warstwy posiadaczy ziemskich, reprezentowanych przez takich działaczy jak ujawnieni w pokątnie nagranej rozmowie, żerujących na polskim państwie i jego instytucjach".

"Prawdopodobnie z taką wsią, rolnictwem i stosunkami agrarnymi jak obecne Polska będzie skazana na cywilizacyjne zacofanie" - podkreśla w "Gazecie Wyborczej" Majcherek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM