Dwa projekty PO ws. zw. partnerskich. "Nie jestem pewien, czy to nie jest ogłoszone ku rozrywce"

- PO pokazuje wyborcom, że coś się dzieje i próbuje nie doprowadzić nas do skrajnej nudy - tak prof. Marcin Król ocenia przedstawienie przez posła Jacka Żalka alternatywnego projektu PO ws. związków partnerskich. To już drugi raz, kiedy Platforma przedstawia dwa projekty w sprawach światopoglądowych: pierwsze były dwa projekty ws. in vitro.
Dostęp do informacji medycznej, prawo pochówku, ustawowego dziedziczenia i reprezentowania przed sądem - m.in. takie uprawnienia dla osób pozostających "we wspólnym pożyciu" zapisał w swoim projekcie ustawy Jacek Żalek (PO). To kontrpropozycja wobec projektu ustawy PO o związkach partnerskich autorstwa posła Dunina.

- Wcale nie jestem pewien, czy to nie jest ogłoszone ku rozrywce - komentuje prof. Marcin Król, filozof idei. - To pokazanie wyborcom, że coś się dzieje, próba niedoprowadzenia nas do skrajnej nudy. I jestem przekonany, że to jest robione świadomie. To, czy coś z tego wyjdzie, czy nie, to nie ma wielkiego znaczenia - dodaje.

"Ludzi to nie obchodzi"

- To może być do pewnego stopnia asekuranctwo ze strony Platformy Obywatelskiej, ale nie jestem do tego przekonany - mówi filozof. Czemu? - W jakichkolwiek wyborach sprawa in vitro czy związków schodzi na dziesiąty plan. To złudzenie, że ludzie się tak bardzo tym przejmują. Zajmują się tym stowarzyszenia i grupy społeczeństwa obywatelskiego. Jestem przekonany, że w dobrze przeprowadzonym badaniu 95 proc. zapytanych powiedziałoby, że ich to nie obchodzi - twierdzi.

- Nie wierzę, żeby społeczeństwo się tym pasjonowało w dobie problemów emerytów, służby zdrowia. Wyborczo to prawie nie odgrywa żadnej roli - uważa prof. Król.

A poglądy PO? "Pokazuje to w kwestiach czwartorzędnych"

Zdaniem filozofa obecne partie polityczne są pozbawione idei. Ale po dwa pomysły w kwestiach światopoglądowych jeszcze nie są symptomami tego problemu. - Nie wyobrażam sobie np. dwóch pomysłów na budżet czy na reformę edukacji lub służbę zdrowia. Jak się zapyta, czy ktoś jest za lub przeciw in vitro, to pewnie większość odpowie, że są "za". Ale jak się zapyta, co bardziej cię interesuje, to normalni ludzie się tymi sprawami nie interesują.

Po co więc PO zgłasza alternatywne pomysły wobec swoich własnych projektów? - Chcą pokazać, że to partia liberalna, która ma "takie i śmiakie" poglądy. Ale to poglądy w kwestiach czwartorzędnych. Ja doceniam wagę sprawy in vitro czy związków partnerskich, ale to sprawy czwartorzędne z punktu widzenia państwa - podsumował nasz rozmówca.

DOSTĘP PREMIUM