Katastrofa demograficzna? "Politycy wreszcie zaczynają dostrzegać problem". [Publicyści w TOK FM]

- To krok w stronę zmiany myślenia o polityce społecznej - mówił o projekcie stworzenia z województwa opolskiego specjalnej strefy demograficznej. w "Poranku" Jacek Żakowski. Opolszczyzna jest pierwszym regionem w Polsce, który stara się zapobiec demograficznej katastrofie.
O planie marszałka województwa pisze "Gazeta Wyborcza". Wśród propozycji znalazły się m.in.: powszechny dostęp do żłobków i przedszkoli, opieka nad osobami starszymi, gwarancja powrotu do pracy dla kobiet po urlopie macierzyńskim. Projekt to reakcja na fatalną sytuację demograficzną w województwie opolskim. Dzietność wynosi 1,2 dziecka na matkę i jest jedną z najniższych na świecie. Co więcej, już ponad 150 tys. ludzi wyjechało za granicę.

"Mamy problem demograficzny"

Według prowadzącego rozmowę publicystów Jacka Żakowskiego oznacza to początek zmiany myślenia polityków na temat polityki społecznej. - Początkiem drogi do zmian jest zauważenie problemu. W sprawie żłobków i przedszkoli wyglądało to następująco: najpierw to nie był problem, potem uznawano go za nieważny, następnie za taki, którego nie da się rozwiązać. -Dlaczego nie można wprowadzić możliwości przekazywania urlopu wychowawczego dziadkom, mimo że to nic nie kosztuje? Bo nie uznaje się tego za problem - powiedział dziennikarz.

Jacek Rakowiecki z Collegium Civitas stwierdził, że są sfery życia, na które zawsze powinny znaleźć się pieniądze. Na przykład na usługi publiczne. - Państwo jest po to, żeby poprawiać jakość naszego życia - komentował publicysta.

- Do polskich elit politycznych dotarło, że mamy problem demograficzny. Nie traktują jednak polityki społecznej jako sposobu zmniejszania różnic dochodowych. - dodał Seweryn Blumsztajn z "Gazety Wyborczej".

SKL rządzi w spółkach?

Komentatorzy powrócili również do "taśm PSL". Jacek Żakowski zwrócił uwagę na element nagrania, o którym nie mówiono w mediach. - Główne zrzędzenie w tym nagraniu to narzekanie, że rządzi SKL (Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe). Ten wątek nie pojawia się w debacie, nikt się tym nie interesuje. Jak to się stało, że w tej szarej strefie stanowisk, które kontroluje PSL, SKL zdobyło taką pozycję? - zastanawiał się publicysta.

Według Blumsztajna prezes SKL, Artur Balazs, "od zawsze" zajmował silną pozycję w strukturach, w których działał. - Ma tysiące hektarów, część jego ludzi startowała w ostatnich wyborach parlamentarnych z list PiS. Nie wiem, skąd on ma taką pozycję - powiedział publicysta "Gazety Wyborczej".

Maciej Zakrocki uznał wysoką pozycję SKL w publicznych spółkach za skutek wspólnoty interesów, łączącą ludzi należących do różnych partii. - To wspólnota beneficjentów unijnych dopłat. Samo posiadanie tysięcy hektarów ziemi daje duże pieniądze - stwierdził komentator.

- Mimo że SKL nie działa na scenie politycznej jako samodzielna partia, jest jak pomniejszony PSL. Funkcjonuje w kulisach polityki - podsumował Jacek Rakowiecki.

DOSTĘP PREMIUM