Abp Michalik: Oddzielmy wizytę Cyryla od Smoleńska. Publicyści: Prawica ma kłopot

- Zmiana stosunku polskiego Kościoła do Cerkwi jest zauważalna. Abp Nossol powiedział, że "nie można mieszkać na Golgocie". Miejmy nadzieję, że episkopat zrozumiał, że wielu Polaków rozbiło namioty wokół krzyża i nie chce stamtąd zejść - mówili w "Poranku" publicyści.
Komentatorzy "Poranka" rozmawiali o rozpoczynającej się dzisiaj wizycie patriarchy Rosji i całej Rusi Cyryla I w Polsce. Według komentatorów zainteresowanie mediów wizytą jest za małe w stosunku do jej znaczenia. - Złoto jest bardziej namacalne niż symboliczne gesty i podpisywanie dokumentów. Tymczasem Cerkiew ma duży wpływ na to, co dzieje się w Rosji - zaznaczył Michał Olszewski z "Tygodnika Powszechnego".

Wizyta Cyryla jak list biskupów?

Czy wizytę Cyryla można porównać z listem biskupów polskich i niemieckich z 1965 roku? Według publicystów pomiędzy tymi wydarzeniami pozostaje istotna różnica.

Adam Szostkiewicz z "Polityki" podkreślił, że wydarzenia sprzed prawie pięćdziesięciu lat, w przeciwieństwie do obecnych, dotyczyły kapłanów jednego Kościoła. Według Michała Olszewskiego analogia zawiera się w momencie, w którym rozpoczyna się dialog. - List biskupów polskich do niemieckich miał miejsce 20 lat po upadku III Rzeszy. Wizyta Cyryla przypada na 20 lat po upadku ZSRR - zauważył dziennikarz.

Cerkiew - sojusznik Kościoła

Publicyści podjęli również temat międzynarodowego wymiaru wizyty patriarchy. Jak mówił Adam Szostkiewicz, przybycie Cyryla to krok do budowy trwałego, antyliberalnego sojuszu między Kościołem a Cerkwią. - Ta wizyta wpisuje się w politykę Watykanu za Benedykta XVI. To, co łączy obydwa Kościoły, to sprzeciw wobec sekularyzacji. Watykan szuka porozumienia z prawosławiem, ponieważ widzi w nim największego sojusznika w świecie chrześcijańskim - zaznaczył komentator.

Według gości Janiny Paradowskiej podejście władz polskiego Kościoła do wizyty Cyryla stawia w trudnej sytuacji polską prawicę. - Jeszcze przed katastrofą smoleńską abp Nossol powiedział, że "nie można mieszkać na Golgocie". Wydaje się mieć nadzieję, że episkopat zrozumiał, że jest w Polsce spora grupa ludzi mieszkająca na Golgocie - powiedział Michał Olszewski.

- To duży kłopot dla prawicy, gdy abp Michalik mówi, że należy oddzielić wizytę Cyryla od Smoleńska. Dobre przyjęcie wizyty Cyryla przez przywództwo polskiego Kościoła powoduje u niej dysonans poznawczy. Przecież pokazywała Cyryla jako putinowskiego agenta wpływu - dodał Szostkiewicz.

Co jest właściwym tematem sprawy Amber Gold?

Komentatorzy zajęli się również obrazem sprawy Amber Gold w mediach. Zgodzili się, że w przekazie masowy odbiorca wyniesie powiązanie premiera Tuska i jego syna Michała z oszustwami Marcina Plichty.

- Skandalem nie jest to, że Michał Tusk jest synem premiera Tuska, ale że instytucje państwowe pozwalały na to, co działo się w firmach Plichtów - podkreślił Szostkiewicz.

Michał Olszewski zwrócił uwagę na to, że sprawa Amber Gold jest powtórzeniem schematu, wedle którego prokuratura działa wtedy, gdy o sprawie dowie się z mediów. - Dziennikarze "Gazety Wyborczej" muszą podjąć intensywne śledztwo, aby prokuratura zainteresowała się sprawą - powiedział dziennikarz.

- Po obejrzeniu wiadomości telewizyjnych odnoszę wrażenie, że to Michał Tusk był prezesem Amber Gold - dodała Janina Paradowska.

Polacy bez kultury obowiązku?

Publicyści zajęli się również tematem zaufania państwa do obywatela i kultury oświadczeń. Pretekstem były oszustwa Marcina Plichty, założyciela Amber Gold. Janina Paradowska dopytywała swoich gości, jak ma się jednoczesne pragnienie liberalizacji wielu obszarów życia, np. obowiązku meldunkowego, do szanowania prawa przez Polaków.

Według Adama Szostkiewicza warto zainspirować się modelem brytyjskim. - Obowiązuje tam zasada, że to, co oświadcza obywatel przed urzędnikiem, jest prawdą. Nikt tego nie sprawdza. Natomiast kiedy państwo przyłapie na oszustwie, obywatel dostaje szlaban na korzystanie ze wszystkich instytucji służących normalnemu człowiekowi do życia. Takich jak agencje ubezpieczeniowe czy banki. To być może brutalne, ale niezwykle skuteczne - powiedział dziennikarz "Polityki".

- Jest poczucie, że ktoś, kto popełni małe wykroczenie, może pójść do więzienia, a gruba ryba zawsze się wywinie i przepłynie przez sieć - dodał Michał Olszewski.

DOSTĘP PREMIUM