"Państwo ma nas w nosie: przyjeżdża na sygnale, gdy spóźnisz się z podatkiem, a kiedy wykryje piramidę..."

"Państwo polskie działa wybiórczo, chroni przede wszystkim własne interesy w gospodarce. Przyjeżdża na sygnale, gdy spóźnisz się z opłaceniem ZUS lub podatku, gnębi kontrolami i karami..." - pisze w najnowszym "Przekroju" Mariusz Ziomecki.
Ziomecki w swoim komentarzu odnosi się do reakcji instytucji państwowych na Amber Gold. Jego zdaniem - zawiodły, gdyż od dawna wiedziały, że z interesem Marcina P. coś jest nie tak. A teraz? "Rząd, oburzony z letargu przez skandalik z synem premiera, teatralnie konsultuje z KNF i innymi ważniakami, jak przepędzić szatana, a dzielna ABW robi kipisz gdańskim Madoffom. Jednak nie dajcie się nabrać, niewiele się zmieni".

Publicysta "Przekroju" podkreśla: "To nie była żadna anomalia, że prokuratury i sądy pozwoliły prawomocnie skazanemu oszustowi unikać celi i zakładać parabanki. Państwo polskie działa wybiórczo, chroni przede wszystkim własne interesy w gospodarce. Przyjeżdża na sygnale, gdy spóźnisz się z opłaceniem ZUS lub podatku, gnębi kontrolami i karami przeciętniaków wśród przedsiębiorców, pisze celowo pogmatwane reguły gry, aby na każdego znalazł się hak. Walka z cwanymi hienami, które szkodzą wyłącznie współobywatelom albo psują rynek, nigdy nie była priorytetem tego państwa".

Mariusz Ziomecki podsumowuje: "Twórcy piramidy finansowej muszą wiedzieć, czym zawsze, nieodwołalnie kończy się taka zabawa. Rozum dyktuje, by zaplanować zwinięcie interesu w momencie załamania się piramidy i ucieczkę z kasą na jakieś rajskie wyspy bez umowy ekstradycyjnej z Polską. Czemu nasi gdańszczanie tego nie zrobili? Zagadka natury ludzkiej - pewnie z pychy, bo zaczęło im się wydawać, że interes jest prawdziwy".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM