Ziemkiewicz: Okrzyki feministek jak...reklamówka Palikota. Nie brońmy Pussy Riot

Rafał Ziemkiewicz uważa, że okrzyki Pussy Riot miały więcej wspólnego z partyjnym happeningiem niż z opozycyjną walką. Akcja FEMENU, ?feministycznych striptizerek z Ukrainy?, które ścięły krzyż ofiar NKWD - też.
"W istocie okrzyki rosyjskich feministek były raczej odpowiednikiem partyjnej reklamówki Palikota, w której jacyś durnie podrzucają kawał mięsa, wrzeszcząc, że to wątroba Jana Pawła II i "święta k... relikwia", niż walka z dławiącym wolność reżimem"- pisze w "Rzeczpospolitej" Rafał Ziemkiewicz.

Zdaniem publicysty niezrozumiałe jest, dlaczego zachowanie skandalistek z rosyjskiego zespołu zdobywa uznanie "polskiego salonu", skoro uderza ono w Putina, którego Ziemkiewicz nazywa pozytywnym bohaterem narracji smoleńskiej.

Ziemkiewicz jest też przeciwny akcji aktywistek FEMENU z Ukrainy, które określa mianem "feministycznych striptizerek z Ukrainy". Chodzi o ich akcję ścięcia krzyża ofiar stalinowskich w centrum Kijowa, która miała być gestem sprzeciwu wobec zatrzymania wokalistek Pussy Riot.

Rafał Ziemkiewicz podejrzewa, że akcja FEMENU była inicjowana przez tajne rosyjskie służby. "Trudno sobie wyobrazić bardziej wygodną dla rządzących Kremlem czekistów opozycję, do tego stopnia, że nasuwa się podejrzenie, iż od początku całą tę aferę nakręciły ich służby, tradycyjnie wykorzystując do tego rzeszę » użytecznych idiotów «- czytamy w "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM