Ziobro o IPN: Skrajnie nieprofesjonalne, nieodpowiedzialne i głupie działanie

Według Zbigniewa Ziobry z Solidarnej Polski sprzedaż siedziby IPN to transakcja, na której stracą podatnicy. Jak podkreślał w poranku TOK FM, dostosowanie budynku do potrzeb Instytutu kosztowało kilkanaście milionów złotych.
IPN wynajmował swoją siedzibę od firmy Ruch SA. Występował do skarbu państwa o pieniądze na wykup budynku od Ruchu. Miały pochodzić z rezerwy celowej, a spłata rozłożona byłaby na kilka lat. Sprzedaż budynku przez Ruch spółce GHN oznacza, że skarb nie będzie mógł już wykupić gmachu. IPN grozi, że wyprowadzi się poza Warszawę.

Według Zbigniewa Ziobry, prezesa Solidarnej Polski, ta transakcja to przykład braku profesjonalizmu w działaniu państwa. - Państwo powinno sprzedawać, jeśli na tym zyska. Wszystko wskazuje na to, że państwo będzie musiało dopłacić do tej sprzedaży. Przystosowanie budynku do potrzeb IPN kosztowało kilkanaście milionów złotych - zaznaczył Ziobro.

Po programie Ziobro powiedział reporterowi TOK FM, że nie wiadomo, czy taki obrót spraw nie wynika z podejścia do IPN. - Czy u podstaw tego kryją się jakieś niechęci do IPN? To byłoby wyjątkowo naganne. Niczego z góry nie mogę wykluczyć - zaznaczył Ziobro. - To skrajnie nieprofesjonalne, nieodpowiedzialne i głupie działanie, które na prywatyzacji doprowadziło do gigantycznych strat - dodał europoseł.

"Państwo nie działa"

Gość "Poranka" odniósł się również do tekstu Wojciecha Szackiego w "Gazecie Wyborczej". Pojawiła się w nim sugestia, że teraz Solidarna Polska przypuści większy atak na PiS w miejsce krytyki PO. Ziobro mówił dziś jednak, że obiektem krytyki jest Platforma, ponieważ to ona rządzi. - Domagamy się rozwiązywania problemów. Prezes Jarosław Kaczyński nie ma na to wpływu. Wszystko w rękach PO. Wygrali wszystkie wybory, przejęli wszystkie instytucje. Widzimy, że Polska stała się zieloną wyspą, ale dla oszustów. Państwo nie działa - ludzie, którzy chcą szybko zarabiać poprzez oszustwa, czują się bezkarni - powiedział Ziobro. Zapowiedział, że jego partia złoży projekt ustawy, która połączyłaby ponownie funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

Powróciła również kwestia sprawności działania prokuratury w sprawie Amber Gold. Zbigniew Ziobro bronił swoich rządów jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. - Liczba rozbojów spadła o jedną trzecią, zwiększyła się aktywność prokuratury w sprawie korupcji. Skończyły się umorzenia i odmowa wszczęcia postępowań, ponieważ odwoływałem prokuratorów, którzy nie nadzorowali właściwie swoich jednostek. Jeżeli prokuratura jest potrzebna do tego, żeby strzec reguł, to powinni tam być ludzie, którym chce się pracować, a czasem i narażać. Wolny rynek może funkcjonować, jeśli są równe reguły dla wszystkich. Jeśli nie ma egzekucji reguł, to wygrywają oszuści - podkreślił Ziobro.

DOSTĘP PREMIUM