Ruch Palikota chce przewodzić polskiej kampanii antyłupkowej

Pikujący w sondażach Ruch Palikota pomaga skrajnej lewicy z Niemiec i Francji budować w Polsce ruch przeciwników gazu łupkowego - pisze dziś "Rzeczpospolita". Politycy partii tymczasem podkreślają potencjalną szkodliwość wydobywania gazu dla środowiska i brak konsultacji firm wydobywczych z mieszkańcami okolic bogatych w złoża.
W gminach, w których szuka się gazu, aktywiści Palikota namawiają mieszkańców do protestów i upominania się o swoje prawa. W ten sposób weszli w sojusz z lewicowymi aktywistami z niemieckiej Fundacji Róży Luksemburg i francuskimi ekologami - podaje dzisiejsza "Rz".

W Polsce ruch antyłupkowy nie przebił się jeszcze do świadomości społecznej. Sytuację tę ma zmienić porozumienie, jakie 10 sierpnia zawarło 11 organizacji sprzeciwiających się odwiertom. Zapowiadają, że jesienią rozpoczną masową kampanię, którą ma wesprzeć właśnie Ruch Palikota.

"Abyśmy nie obudzili się ze zdegradowanym środowiskiem"

Posłowie RP w ostatnich miesiącach tłumaczyli, że ich partia nie tyle jest przeciwna samemu wydobywaniu gazu łupkowego, co chce zwracać uwagę na łączące się z tym potencjalne zagrożenia dla środowiska. - Jest zbyt wiele niewiadomych co do oddziaływania na środowisko metody szczelinowania ciśnieniowego. Dlatego do momentu opracowania przez naukowców innej, mniej kontrowersyjnej metody powinniśmy jej zakazać. Abyśmy nie obudzili się ze zdegradowanym środowiskiem - tłumaczył poseł Jacek Najder.

Według niego oprócz kwestii środowiskowych są też inne przemawiające za tym, by wstrzymać poszukiwania łupków. - Firmy poszukiwawcze wchodzą na tereny bez konsultacji z mieszkańcami, pojawiają się sygnały o nieprawidłowościach przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie - wskazywał.

Wiele znaków zapytania wokół metody wydobywczej

Informacje na temat takich zaniedbań można znaleźć na stronie samego Ruchu Palikota. Wśród działaczy RP jeżdżących po pomorskich gminach, w których szuka się gazu, był m.in. Jarosław Milewczyk. Opisał on debatę w Strzeszewie w gminie Wicko, podczas której wójt dopiero pod naciskiem aktywistów miał zobowiązać się "do przeprowadzenia analiz laboratoryjnych wody pitnej i gleby w okolicy na koszt gminy przed ewentualnym rozpoczęciem odwiertów oraz do zaprezentowania zainteresowanym wymaganej przez polskie prawo dokumentacji (m.in. KIP), którą winien dostarczyć przed rozpoczęciem prac inwestor".

RP przygotował też projekt ustawy, która miałaby zakazać wydobywania gazu łupkowego w Polsce. Obawy dotyczą, jak mówił Najder, jedynej dziś znanej metody wydobywania gazu i ropy ze skał - szczelinowania hydraulicznego. Ryzyko, według niektórych specjalistów, może wiązać się m.in. z tym, że chemikalia używane do uwalniania gazu ze skał mogą przeniknąć do wód gruntowych, zanieczyszczając je nieodwracalnie, albo że wydobywanie gazu może doprowadzić do niekontrolowanej emisji metanu czy nawet wypłynięcia na powierzchnię ziemi substancji radioaktywnych.

DOSTĘP PREMIUM