Co było najciekawsze w "expose" Kaczyńskiego? "Brak Smoleńska"

"Expose" Kaczyńskiego to stare, odgrzewane pomysły i niezrealizowane obietnice z lat rządów PiS. Jedyna nowość to brak kwestii Smoleńska - komentują niedzielną mowę szefa PiS dziennikarze "Gazety Wyborczej".
"To wszystko już było" - tak przemówienie Jarosława Kaczyńskiego wygłoszone w ramach jesiennego "nowego otwarcia" PiS komentują dziennikarze "Gazety Wyborczej" Agata Nowakowska i Wojciech Szacki. Wskazują, że wiele elementów wystąpienia Kaczyńskiego, nazywanego przez PiS "expose", to "stare pomysły z lat 2005, 2007 i 2011". "Wielu z nich PiS nie zrealizował, gdy sam rządził, jak budowa autostrad czy mieszkań dla mniej zamożnych" - piszą.

"Kaczyński chciał pokazać, że proszę bardzo, może być premierem"

Według Nowakowskiej i Szackiego "Kaczyński chciał pokazać, że proszę bardzo, może być premierem. Przedstawił się jako polityk do bólu merytoryczny, wręcz nudny". Dziennikarze "GW" podkreślają, że PiS, dokonując zapowiadanego "nowego otwarcia", bardzo chciał przedstawić się jako "poważna ekipa gotowa do zastąpienia obecnej".

"Gazeta" przypomina, że choć notowania rządu i PO spadają, to PiS nie rośnie w siłę, i tłumaczy to tym, że wyborcy ocenili już przy urnach "program, głoszący z jednej strony obniżkę podatków, z drugiej zapowiadający (...) wydatki", i to wielomiliardowe, "jako mało wiarygodny".

"Dlaczego nagle teraz mieliby uznać, że PiS lepiej poradzi sobie z kryzysem?" - kończy "GW".

Cały komentarz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM