Szydło, Błaszczak... Wiemy, kto stoi za exposé Jarosława Kaczyńskiego

Beata Szydło, Mariusz Błaszczak, prof. Witold Modzelewski, Bolesław Piecha... - reporter TOK FM ustalił, kto stoi za pomysłami, które w niedzielę na wystąpieniu nazwanym opozycyjnym "exposé" ogłosił szef PiS Jarosław Kaczyński. Według autorów są one receptą na biedę, według krytyków - doprowadzą kraj do ruiny.
W zapowiadanym od dłuższego czasu przemówieniu Kaczyński zaproponował reformy, które jego zdaniem zmienią na lepsze sytuację gospodarczą i społeczną Polski. Zapowiedział m.in. stworzenie w ciągu 10 lat 1,2 mln miejsc pracy, połączenie podatków PIT i CIT w jednej ustawie oraz nową ustawę o VAT, likwidację gimnazjów, zaostrzenie systemu kar.

Jak dowiaduje się TOK FM, kwestie dotyczące gospodarki i finansów "spinała" Beata Szydło, jako szefowa parlamentarnego zespołu do spraw gospodarczych. Wspierał ją profesor Witold Modzelewski - autor projektu ustawy łączącej PIT z CIT i kiedyś także ustawy o VAT.

Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak zrobił przegląd projektów ustaw, które wniósł klub, ale odpadły bądź Sejm nad nimi nie pracował. Wyłonił te najistotniejsze, a pomysły w nich zawarte włączył w różnych miejscach programu wygłoszonego przez Kaczyńskiego.

Do tego swoje pomysły dotyczące różnych dziedzin życia dorzucili posłowie zasiadający w sejmowych komisjach, m.in. Bolesław Piecha z komisji zdrowia czy Andrzej Adamczyk z komisji infrastruktury.

PiS korzystał także z pomocy ekspertów. Część pomysłów wniosły osoby z Instytutu Sobieskiego współpracujące z posłem Pawłem Szałamachą. Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej zajęło się sprawami prorodzinnymi - ulgami, zapomogami i dodatkami.

Całość programu zaakceptował Jarosław Kaczyński.

Teraz Prawo i Sprawiedliwość żałuje, że z atakiem na ich propozycje inne partie nie poczekały na konkretne projekty ustaw, które mają być efektem wystąpienia Kaczyńskiego.

- Część osób skrytykowała to na takiej zasadzie, że wszystko, co my zaproponujemy, jest drogie i nieracjonalne - mówi poseł PiS Przemysław Wipler. - Poza tym problem jest taki, że zbyt zdawkowo zaproponowaliśmy pewne rozwiązania i krytyka przyszła, zanim ktokolwiek dopytał o szczegóły. To pokazuje, że intencją nie było zaczepienie merytoryczne, nie czekano na projekty ustaw, które będą prezentowane z konkretnymi wyliczeniami, tylko ktoś postanowił, że skoro "pojawiła się głowa, to wbiję w nią gwóźdź" - mówi Wipler.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości nie uważa jednak tak skrótowego zaprezentowania pomysłów za błąd. - Nie można było zrobić w tym momencie nic innego. To był dobry czas, byśmy pokazali, że jako jedyny klub opozycyjny mamy w ogóle exposé i przemyślany plan rządów - mówi Wipler. - Wydaje mi się, że może być bardzo szybko potrzebny - podkreśla.

Poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski odpowiada, że wystąpienie prezesa PiS przeanalizowano. A jaki jest wniosek? - To nie było exposé. To zbiór "chciejstwa opozycyjnego", które jest całkowicie nierealne i które szkodziłoby Polsce. Jarosław Kaczyński chciałby, aby wszystkim wszystko dać, obniżać podatki i zwiększać wydatki. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, wie, że jest to niemożliwe - mówi Olszewski.

Szczegółowe wyliczenia, ile kosztowałoby wprowadzenie pomysłów PiS w życie, przedstawi w środę minister finansów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM