"Efekt mrożący". Po Antykomor.pl zniknie krytyka prezydenta?

- W świetle wyroku każdy, kto chciałby rozpowszechnić satyryczny obrazek z wizerunkiem prezydenta, budzący u niektórych niesmak bądź oburzenie, może się obawiać poniesienia kary - mówi TOK FM Dorota Głowacka, która z ramienia Fundacji Helsińskiej obserwowała proces twórcy strony antykomor.pl..
Robert Frycz dostał karę roku i trzech miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania 40 godzin prac społecznych miesięcznie za znieważenie prezydenta Bronisława Komorowskiego. Prokurator domagał się kary roku i ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrona chciała uniewinnienia.

Efekt mrożący

Jakie skutki może mieć ten wyrok? - Skazanie na karę nawet łagodniejszą od więzienia może powodować negatywne konsekwencje dla wolności słowa w postaci "efektu mrożącego" - mówi nam Dorota Głowacka.

- Inne osoby - ze strachu przed konsekwencjami - mogą powstrzymywać się przed ostrzejszą krytyką głowy państwa. Teraz dwa razy się zastanowią w obawie przed wszczęciem procesu karnego. Znieważenie Prezydenta zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności, wyższą niż za znieważenie jakiegokolwiek innego funkcjonariusza publicznego czy osoby prywatnej - zaznacza prawniczka.

Satyra czy znieważenie? Decyduje prokurator

W przypadku twórcy Antykomor.pl "efekt mrożący" może być szczególnie groźny. - Tu chodziło o obrazki, które można zakwalifikować jako satyrę, z definicji przejaskrawiającą rzeczywistość. Ocena czy dany obrazek stanowił znieważenie jest uznaniowa - tłumaczy Głowacka. - To co jednych śmieszy, dla innych jest oburzające i niesmaczne. W praktyce o wszczęciu postępowania decydują często odczucia prokuratora.

I przestrzega: - W kontekście tego wyroku każdy, kto chciałby rozpowszechnić, stworzyć satyryczny obrazek z wizerunkiem prezydenta może się obawiać poniesienia kary. Bo nie może mieć pewności jak ten obrazek zostanie oceniony przez prokuratora i przez sąd.

Co z wolnością słowa?

- Istnieją duże wątpliwości co do tego, czy przepis o karaniu za znieważenie prezydenta jest zgodny z konstytucyjnymi gwarancjami wolności słowa - podkreśla prawniczka Fundacji Helsińskiej. Nawet mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego (w ub. roku uznał on konstytucyjność przepisu - red.).

- Nadal uważamy, że ten przepis jest zbyt restrykcyjny. Osoby publiczne muszą liczyć się, że ich krytyka jako osób publicznych może być ostrzejsza. Nam się wydaje, że tego przepisu w ogóle nie powinno być. Nie wierzymy, że postępowanie karne to jest właściwy sposób dla budowania autorytetu prezydenta. On buduje swój autorytet w trakcie swojego codziennego działania, wykonując swoją funkcje. Ma też do dyspozycji inne środki prawne by chronić swoją cześć

DOSTĘP PREMIUM