"Cymański na premiera? Po cholerę zawracacie mi tym głowę?"

"Do jasnej cholery, co to kogo obchodzi?! Jakie to ma znaczenie? Po kiego diabła zawracacie mi tym głowę?! Co się stało w dziennikarskich głowach, że tak masowo łapią się na polityczną szmirę?" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski oburzony, że media zajmują się tym, kogo ziobryści i PiS widzą w roli premiera.
W mediach ok. tygodnia temu pojawił się temat tajemniczego, nowego PiS-owskiego kandydata na premiera - choć komentatorzy polityczni podśmiewają się z tego. Z kolei w sobotę Solidarna Polska, najmniejszy klub w Sejmie - chcąc biec PiS i przyciągnąć nieco uwagi - ogłosiła, że też ma swojego kandydata na szefa rządu i jest nim Tadeusz Cymański. Dla Jacka Żakowskiego tego już było za wiele.

Wg niego dziennikarze zajmują się sprawami bez znaczenia. "Co się stało w dziennikarskich głowach, że tak masowo łapią się na polityczną szmirę? Sześćdziesiąt IQ wystarczy, by wiedzieć, że wieści o politycznej śmierci Tuska są zdecydowanie przedwczesne. PO jeszcze się nie rozpada, bo rządzi. Koalicja jest zaspawana sztabami potężnych interesów" - czytamy.

Żakowski wytyka kolegom po fachu, że przez "promowanie tandety" przyczyniają się do spadku liczby własnych odbiorców oraz do tego, że ludzi mają coraz gorsze zdanie o polityce: "Kiedy się prywatnie rozmawia z politykami albo dziennikarzami, każdy to z grubsza rozumie. Ale nic z tego nie wynika. Rządzi tandeciarski wirus autodestrukcji. Wracają do roboty i na własną zgubę dalej kupują i sprzedają szmirę. Po cholerę?".

Cały komentarz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM