"Jak podrzędny urzędniczyna, który staje grzecznie na łapkach... Ilu jest takich Milewskich?"

- Sędzia zachował się jak podrzędny urzędniczyna w zapadłej dziurze, który staje grzecznie na łapkach, czekając, co powie władza. Dzięki tej rozmowie można było zobaczyć system władzy III RP w całym rozkwicie - pisze we wstępniaku do najnowszego "Uważam Rze" jego naczelny, Paweł Lisicki.
Redaktor naczelny "Uważam Rze" jest przekonany, że sprawa prowokacji przeciwko prezesowi Sądu Okręgowego w Gdańsku, Ryszardowi Milewskiemu, to tylko wierzchołek góry lodowej. "Ta rozmowa przejdzie do historii Polski, a słowa 'proszę się nie martwić' godne są dialogu Zbigniewa Chlebowskiego z Ryszardem Sobiesiakiem". "Dzięki niej (...) można było zobaczyć system władzy III Rzeczpospolitej w całym rozkwicie" - komentuje publicysta.

Siedlecka: W PRL-u gwarancji niezawisłości nie było, byli za to heroiczni sędziowie, a w III RP... >>>

"Jest chyba jakiś maksymalny próg głupoty..."

Zdaniem Lisickiego podstawowym problemem jest pytanie, "ilu jest takich Milewskich w Polsce. Jak to możliwe, że sędzia był gotów ręczyć za to, a takie odniosłem wrażenie, że nie tylko on sam, ale także jego podwładni zachowają się jak trzeba?" - pisze publicysta.

ABW złoży donos ws. Mitera. "Dowody mieliśmy już w piątek" >>>

Redaktor naczelny "Uważam Rze" nie ma wątpliwości, że sędzia Milewski nie powinien dłużej wykonywać swojego zawodu. "Jest chyba jakiś maksymalny próg głupoty, który uniemożliwia w Polsce pełnienie funkcji sędziego" - pisze.

Cały komentarz w najnowszym "Uważam Rze".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM