"Za sprawą Kukiza - powiem z nadzieją - uda się poważnie o czymś podyskutować"

"Fascynująca jest żarliwość, z jaką muzyk Paweł Kukiz domaga się okręgów jednomandatowych. Niby temat zniknął z dyskursu publicznego, a tu za sprawą człowieka, który z ordynacją wyborczą nie bardzo się kojarzył, udało się czy raczej - powiem to z nadzieją - uda się poważnie o czymś podyskutować" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Kolenda-Zaleska.
Kolenda-Zaleska komentuje akcję Kukiza, który walczy publicznie o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). "Paweł Kukiz wciela się w poważnego polityka i proponuje temat wymagający zastanowienia na serio. Bo czy tak naprawdę okręgi jednomandatowe będą receptą na mizerię polskiej klasy politycznej, naprawdę zlikwidują partyjniactwo, a ludzie zaczną wybierać osobowości?" - pyta publicystka "GW".

"Doświadczenie pokazuje..."

Dziennikarka zauważa, że wbrew entuzjazmowi Pawła Kukiza, ona sama wątpi, czy JOW-y poprawią stan polskiej polityki. "Doświadczenie państw, które mają okręgi jednomandatowe, pokazuje, że taka ordynacja służy tworzeniu dwóch dużych partii. Tak jak w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych" - pisze.

Kolenda-Zaleska podkreśla, że dodatkowo nie ma żadnej pewności, iż po wprowadzeniu JOW-ów, ludzie odwrócą się od partii i zaczną wybierać osobowości - to pokazuje doświadczenie wyborów do Senatu (w których obowiązują jednomandatowe okręgi wyborcze). Inną wątpliwość publicystki wzbudza zbieranie środków na kampanię przez samodzielnych kandydatów. "Wystarczy popatrzeć znów na amerykańską scenę polityczną i prześledzić walkę o fundusze wyborcze. Potem tacy wybrańcy stają się zakładnikami potężnych lobby, które pilnują, by ich interesy były dobrze reprezentowane" - pisze publicystka. I podsumowuje: "Posłowie wbrew temu, czego życzy sobie Kukiz - i czego ja za nim też sobie życzę - będą bardziej związani z tymi, którzy dali im pieniądze na wybór, niż z tymi, którzy ich wybrali".

Cały komentarz Kolendy-Zaleskiej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM