Gowin, czyli nieposłuszeństwo obywatelskie? "Środa przesadziła z egzaltacją"

- Prawo nie jest tworem boskim, tylko ludzkim. Każdy ma prawo zrobić krok wstecz i powiedzieć: litera prawa jest bez sensu, bo duch prawa, czy mądrość, wartości wyższego rzędu powiadają, że powinna istnieć inna regulacja - bronił ministra sprawiedliwości prof. Radosław Markowski. - W Polsce największe wynaturzenia w kształceniu są m.in. wśród prawników. Ktoś musi tym środowiskiem mocno potrząsnąć - dodał politolog.
"Z jakich powodów ten pisowski pyszałek znajduje się w rządzie PO?" - pyta oburzona Magdalena Środa w felietonie dla tokfm.pl. - Pani Środa troszkę przesadziła z egzaltacją wobec tego, co się dzieje - łagodzi prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS i PAN. - Między duchem prawa a ideologią jest wielka różnica i pani Magdalena Środa udaje, że nie rozumie tej różnicy - dodał w rozmowie z TOK FM.

Gowin: Mam w nosie literę przepisów >>>

Gowin: Przepraszam za moje słowa, ale podtrzymuję ich sens >>>

Obywatelskie nieposłuszeństwo ministra?

Profesor Markowski słowa Gowina porównał do obywatelskiego nieposłuszeństwa. - My jako obywatele możemy czasem naruszyć przepis prawa, z otwartą przyłbicą iść do sądu i mówić: naruszyliśmy przepis prawa świadomie, z takich, a takich powodów. Zazwyczaj odwołujemy się wtedy do wartości wyższych, humanistycznych - tłumaczył politolog. - Mamy prawo powiedzieć, że ten przepis jest do niczego, i niniejszym rozpoczynamy dyskusję, jak taki przepis zmienić. W tym samym duchu minister sprawiedliwości może od czasu do czasu powiedzieć, że coś jest w przepisach nie tak - uważa prof. Markowski.

- Oczywiście jest źle, kiedy minister sprawiedliwości mówi, że "ma w nosie". Gdyby powiedział, że równie ważny jest duch prawa jak litera, toby nikt nie miał pretensji. Pewnie się zagalopował - ocenia.

Lis: Dziś to nie Ziobro, a Gowin mówi językiem Ziobry [PUBLICYŚCI]

Najbardziej wypaczone kształcenie? Lekarze i prawnicy

Profesor Markowski jest przekonany, że całym środowiskiem prawniczym trzeba mocno potrząsnąć.

- Uważam, że w Polsce największe wynaturzenia w kształceniu są wśród lekarzy i prawników - ocenia politolog.

Przyznał, że nie dziwi się słowom ministra Gowina o tym, że wielu prawników chciałoby go skompromitować (Gowin mówił m.in. o "sitwie tworzonej przez część środowisk prawniczych").

- Codzienność jest tragiczna. Wystarczy przyjrzeć się temu, jak działa prawo, jak bezmyślnie jest uchwalane, jak ten gąszcz przepisów nie pozwala przeciętnemu człowiek rozeznać się, jak to prawo jest kodyfikowane. Legislacja do prawników nie należy, ale też w tym mają udział - wyliczał prof. Markowski.

Konkretny przykład to uzasadnienia wyroków sądowych. - Jak mnie, nie daj Boże, coś tknie, żeby wysłuchać uzasadnienia wyroku, a robię to zazwyczaj w ważnych sprawach, w których są wybitni sędziowie, to mnie się jeżą włosy na głowie - krytykował. - Takie, przepraszam, użyję tego wyrażenia, prostackie uzasadnienia czy deliberowanie na temat przepisów prawa rzadko w którym kraju się spotyka - grzmiał.

- Jak się posiedzi i widzi na sprawach rozwodowych panią sędzię, która siedzi i krzyczy, żeby szybciej, szybciej, bo "kogo to obchodzi"... taka jest codzienność - mówił prof. Markowski.

- Coś z tym wszystkim należałoby zrobić. Uważam, że tym środowiskiem powinien ktoś wstrząsnąć. Być może rzeczywiście zewnętrzny człowiek - oceniał.

Co zabije Gowina?

Kalisz: Gowin nigdy nie powinien zostać powołany. Nie ma podglebia >>>

Co musiałoby się wydarzyć, żeby premier podziękował Jarosławowi Gowinowi? - Politycznie może mu grozić to, że zapędzi się w tym ultrakatolicyzmie i konserwatyzmie w sprawach obyczajowych, co będzie nie do zniesienia nawet dla tego rządu, który staje się coraz bardziej konserwatywny. I wtedy może stracić stanowisko, ale chyba nie z powodu Amber Gold - ocenia prof. Markowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM