Konserwatywne skrzydło zaszachowało PO. "Tusk nie lubi być zakładnikiem"

Idą ciężkie czasy dla Donalda Tuska. Premier stał się właśnie zakładnikiem nie tylko wskaźników gospodarczych, ale i partyjnych frakcji. Dowodem na to, jak podaje "Gazeta Wyborcza", ma być ostatnie głosowanie nad becikowym, podczas którego platformiani konserwatyści wraz z opozycją zagłosowali przeciwko rządowi.
W Platformie słychać, że konserwatyści pod wodzą ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina za bardzo urośli w siłę. Tymczasem Tusk, jak mówi "Gazecie" bliski współpracownik premiera, "nie lubi być zakładnikiem grupek w partii", a "w kryzysie będzie potrzebował lojalnej większości". Coraz częstsze są więc doniesienia o dymisji Gowina podczas jesiennej rekonstrukcji rządu.

Słowa szefa resortu sprawiedliwości z zeszłego tygodnia o tym, że "ma w nosie literę prawa, bo ważny jest ich duch i ważne jest to, że Polacy mają żyć w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych", zostały przez wielu odebrane jako atak wyprzedzający. Mają oznaczać, że Tusk - dymisjonując Gowina - stanie w obronie tej sitwy.

Minister sprawiedliwości za te słowa został przez szefa rządu skarcony. Według wielu polityk coraz bardziej w swojej retoryce zaczął przypominać dawnego Zbigniewa Ziobrę - który wraz z wieloma prawicowymi politykami nie szczędzi Gowinowi ciepłych słów. Premier na posiedzeniu klubu miał powiedzieć swojemu ministrowi: - Zbliżamy się do momentu, że jeśli nie będziesz reagował na zaczepki opozycji, to paradoksalnie będę twoim jedynym adwokatem w Platformie.

Jarosław Gowin, jak podaje "Gazeta", przeprosił. Więcej czytaj w dzisiejszej "GW".

DOSTĘP PREMIUM